Cześć dziewczyny!
Jak cisza to cisza, a jak piszą to wszystkie na raz ;D.
Agnexx, myślałam, że już zrezygnowałaś z naszego wątku i z forum wogóle

.
Mysmy o feriach już prawie zapomnieli, a teraz czekamy na białą szkołe pod koniec lutego. Na wywiadówce pewnie nasłuchasz się samych pochwał na temat Patryka.

Mnie też wydaje się, ze czas gna jak opetany. Chociaż właściwie teraz to mnie to cieszy, bo coraz bliżej wiosna. A jak już się zrobi cieplej to mógłby trochę przystopować, nie?

Zima ciagnie sie bez końca, a wiosna i lato mijają nie wiadomo kiedy

.
Edzia: a co z mężem? Gdzie go wygnało i na jak długo? Mnie też przeraża ta dzisiejsza pogoda. Rano byłam z Jeremim na rehabilitacji, ale nie odważyłam się sama jechać samochodem i mąż nas woził. Ciężko samej z małym dzieckiem, jeszcze w zimie. Masz kogoś do pomocy czy całkiem sama sobie radzisz?
A mój Kajtek od wczoraj w szpitalu. Leży na neurologii dziecięcej i się bada. Byliśmy w sobotę u neurologa z chłopakami. Chciałam, żeby opukał dokładnie małego i wspomniałam o tych Kajciowych bólach głowy. Lekarz u małego nie znalazł niczego niepokojącego, zresztą pisałam już o tym w wątku o raczkowaniu, więc nie chcę się powtarzac. Stwierdził natomiast, że Kajetana trzeba dokładnie przebadać: EEG, EKG, tomografia, krew i jeszcze jakieś inne badania. I trzeba to robić w warunkach szpitalnych.
Kajtek trochę się burzył, ale to już dorosły facet i zrozumiał, że trzeba. Zresztą ten oddział, na którym leży, bardziej przypomina kolonię niż szpital. Dzieci chodzą tam w normalnych ubraniach, jest szkoła, rodzice mogą być cały czas z dziećmi.
Mąż wpada do szpitala po kilka razy dziennie. Ja rzadziej, bo nie chcę z Jeremim (bo to jednak szpital - bakterie, wirusy itp.). Kajtek dzwoni co chwile do mnie i mówi: nudzi mi się. Ale nie tęskni, nie rozpacza. Pierwsza noc w szpitalu przespał spokojnie, a o 6 rano miałam już telefon: kiedy przyjedziesz, bo mi się nudzi. I tak do czwartku. Ale jakoś damy radę. Mam tylko nadzieję, że te badania niczego złego nie wykażą.