ja wczesniej bylam w walii 9 miesiecy,a w Plymouth prawie 3 lata juz. Ja mam to szczescie,ze tutaj tez jest moja mama i mam bardzo duza pomoc w opiece nad Nadia. Jak bylam na macierzyskim to tez fiola dostawlam,bo caly czas sama w domu z mala. P pracuje od rana do wieczora. Teraz zmienilam prace i od piatku do niedzieli chodze do pracy i powiem wam,ze duzo to daje. Takie wyjscie do ludzi,cos innego niz tylko mleko,kaszki,pieluchy,obiad,zakupy itp Najbardziej boli mnie to,ze bedac tutaj Nadia wlasciwie nie bedzie znala swojej rodziny. W polsce jestesmy 2 razy do roku i troszke u mnie troszke u P (nasze miasta sa oddzielone od siebie ok 400 km) wiec w praktyce wychodzi,ze ani tu ani tu. No ale nie ma co sie oszukiwac,tutaj wiem,ze niczego nam a przedewszystkim malej niczego nie zabraknie i nie martwie sie za co kupie mleko czy owoce,nie mowiac o rachunkach.