Witam! Chce się dowiedzieć co mam dalej robić. karmilam piersią mojego malca przez trzy miesiace. Ostatni miesiac był koszmarny. Początkowo jakoś zwalczałam zastoje i było ok. Kosztowało to mnie sporo, bo spałam np. tylko 2 h. Brałam prysznice ok. 14-15 na dobe. Czasem przerywałam karmienie, zeby wziaśc ciepły prysznic i żeby leiało. Jakos szło. Schudłam przez to w ciągu 2 dni 3 kg.. Niestety ndszedł dzień, ze zrobił mi się tak koszmarny zastój, że nie mogłam go usunąc. Przystawiałm malca do piersi tej z zastojem, brałam prysznic, spałam z kapustą i robiłam okłady między karmieniami. Pojechałam do szpitala z tym zastojem. A dodam, ze w międzyczasie druga pierś robiła się jak balon (troszkę ręcznie odciągałam). W szpitalu dostała do nosa oksytocynę i podłączone mnie do laktatora elektrycznego i nic. Dopiero w domu kiedy zastosowałam drugą oksytocynę - poszło. Malec to wyssał. Polożna w szpitalu mówiła, ze zastój wygląda koszmarnie, ok. 20 guzków. Ale się udało. Karmiłam normalnie 2 dni. Potem znowu druga pierś stanęła w zastoju. Walczyłam 3 dni i znowu pojechałam do szpitala. Tym razem oksytocyna nie zadziałała. maluch płakał przy piersi. Obie były już jak balony, mleka full a z jednej nie mogłam go odciągnąć ani malec nie dał rdy. Przestłam karmić i ginekolog przepisał mi Bromergon. Biorę i karmię butlą. Dwa dni były koszmarne - iersi gorące, gorączka ale się unormowało już. Teraz mam wyrzuty sumienia, ze nie karmię. Co mam robić próbować nadal. Boję się, ze znowu będzie koszmar, ze będą zastoje i ze bedę tylko walczyc z nimi zamiast zajmować sie dzidzią. Czy jestem wyrodną matką?