Był taki proszek "cypisek" :-)
Ja wyprałam ciuszki z trzy miesiące przed rozwiązaniem, poukładałam w komodzie i czekały. Dziś ubieram je Ali i pachną świeżością więc wszystko ok! I tak jak mówicie, nie dajmy się zwariować, kurz i zarazki są wszędzie nawet w szpitalu....
co prawda mój synek chodzi do Ali w maseczce (wygląda to przekomicznie), ale jak wyszłyśmy ze szpitala to miał 40st. i kaszel jak gruźlik, więc z tym wolę poprzesadzać, bo nie chcę wylądować na powrót w szpitalu z dziesięciodniowym maluchem...
I powiem wam coś jeszcze... wiem jak bardzo nie możecie doczekać się maleństwa i to co napiszę jest pewno oklepane, ale cieszcie się, że macie je jeszcze w brzuszku przez jakiś czas i duuużżżo odpoczywajcie... ja chodzę teraz kwadratowa, a 21:00 to szczyt moich możliwości, zasypiam na stojąco... :-( czasami chciałabym cofnąć czas i zazdroszczę wam, tylko że jak popatrzę na tą "kropeczkę" co śpi na leżaczku myślę sobie, że to takie "cudowne" zmęczenie :-) ale jednak zmęczenie....