Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
bo podali mi sterydy na płucka dla małej, no i to był plus a minus że urodziła się w zamartwicy i poważnym zakażeniem. W ciągu nocy dostałam gorączki spałam jak zabita a rano jak mnie obudzili nie czułam już ruchów dziecka. Wtedy szybko cesarka. Wszystko zależy moim zdaniem od porodu, jak nie ma komplikacji to jest ok gdzie byś nie leżała, a jak wyskoczy problem, to zależy na czyj dyżur trafisz. Nie przejmuj się zanadto, tylko niewielki procent porodów kończy się poważnymi komplikacjami. Napewno wszystko będzie ok. Trzymam kciuki.:-)
. Poród odbierała dr. Grabska - obcesowa Pani doktor bez serdeczności i podejścia do rodzącej. W ogóle miałam wrażenie,że jestem tylko przerywnikiem w pogaduszkach położnych i lekarki na kanapie przed salą porodową
. Brak podstawowego wyposażenia (piłka w toalecie
i nie pozwolono mi jej sobie przynieść na salę porodową, bo z toalety!!!), na porodówce tylko worek sako, który po mojej zdecydowanej prośbie o piłkę został wygrzebany z ciemnego kąta i wciśnięty pomiędzy ścianę a łóżko porodowe i tam zostałam na siłę również wciśnięta ja, bo przecież chciałam siedzieć na czymś, co mi pomoże znieść bóle i schodzić główce!!!

Mój facet przy porodzie i tutaj byłoby ok , gdyby nie fakt,że nawet nikt po urodzeniu się Małej nie zapytał czy chce przeciąć pępowinę
, a przecież m.in. o to chodzi w tych porodach rodzinnych (to taki symbol i wielka chwila dla ojca dziecka). I nie wyglądał na takiego,który zaraz sam będzie potrzebował pomocy!!! Zanim się zorientowaliśmy położna przecięła pępowinę sama
.
), nie umiem dziecka nosić, nie umiem przebrać!!! W ogóle nic nie potrafię, choć to moje trzecie dziecko i dwoje starszych karmiłam piersią do 1,5 roku!!! Nigdy również przy niczym nikt mi nie pomagał ani nie wyręczał- radziłam sobie sama!!! 

, choć w szpitalu spędzam zaledwie kilka dni, a wracam do domu, w którym komórkę posiada każdy domownik, telewizor w każdym pokoju i komp na porządku dziennym i trzeba tak żyć!!! Bałam się nawet zadzwonić do domu,żeby poprosić o przywiezienie czegoś albo powiadomić że wychodzę z dzieckiem do domu!!!

i nikt sobie z tego nic nie robi.... ehhhh