Cześć dziewczyny.
Czy zdarzyło sie którejś poronic pomimo brania heparyny w ciazy?
Jestem po trzech stratach, obecnie w 6tc3dn, wczoraj plamilam i pojechałam na SOR. Oczywiście lekarz stwierdził ze panikuje i wszystko jest Ok, ze wczesna ciaza i serce jeszcze może nie bić- zostałam wysłana do domu, mam brać duphatson, neoparin,acard, kwas i witaminy jak do tej pory i czekam na wizytę do 18ego u swojej ginekolog. Dzisiaj zauważyłam brak bolesności piersi, czuje sie tak jakbym już w tej ciazy nie była, jakieś mam przeczucie ze chyba nic z tego nie będzie, za każdym razem kiedy miałam ciaze obumarła (9tc,12tc,17tc) czułam sie tak samo jak dzisiaj. Czy to możliwe ze dziecko przestało sie rozwijać, lekarz mnie zlekceważył po raz kolejny i mimo tych wszystkich leków w najbliższym czasie zacznę krwawić...
nie chce panikować, ale mam taką czujkę...
nie wiem co mam robić, na sor nie mam po co jechać „bo krew po nogach nie cieknie” - nawet już nie plamie, do wizyty jeszcze został tydzień... czy mam tak czekać? Co o tym myślicie? Czy jest jakaś dziewczyna, która poroniła przy braniu heparyny?