Dziękuje za wasze odpowiedzi. Czekam do poniedziałku na wyrok, jak czegoś sie dowiem to wam napisze. Narazie krwawienie zatrzymało sie, ale mam bardzo obolały brzuch, jakby mnie ktoś skopał i bardzo nabrzmiały, dwa razy większy niż normalnie- napuchniety jak piłka i strasznie mnie ciągnie aż do nóg. Ale nie ma po co jechać kolejny raz na inny SOR, bo „przecież krew po nogach nie cieknie i nie zdycham” a to ze sie kończę fizycznie z bólu i psychicznie to już żadnego lekarza w szpitalu nie interesuje. Panuje taka znieczulica, ze dla mnie to nie do pomyślenia, żeby takie potwory pracowały na ginekologii i przy noworodkach! Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, ze w życiu bym nie rodziła w państwowym szpitalu i współczuje kobietom to co musza przechodzić i tym których nie stać na prywatne porody i poronienia w ludzkich warunkach

nie wiem czy tak jest wszędzie, ale z tego co widze to chyba 90%
Ja akurat jestem z Krakowa, na wszystkich IP jest tak samo u nas. Jeżeli w poniedziałek okaże sie, że dostanę skierowanie na zabieg do szpitala to będę dzwonić do prywatnych w szpitali w Krakowie i okolicach, nie zniosę kolejny raz przy tak wielkiej stracie takiego poniżania i braku szacunku jaki spotkał mnie również przy poprzednich stratach na oddziałach. W ostatniej ciazy cztery doby byłam bez jedzenia i picia! Przy samych kroplówkach, nie mogłam nawet wstać a jak powiedziałam, ze jestem głodna to usłyszałam „ jeszcze z głodu sie nikt nie posrał, proszę leżeć i czekać na zabieg, musi być pani na czczo, to nie hotel” - następny potwór, który myślał ze chyba jestem na wakacjach i mnie to nie rusza ze zmarło mi 17tc dziecko... kolejny raz już chyba tego nie przeżyje... nie wiem dlaczego akurat ja za każdym radem trafiam na tak paskudnych ludzi, którzy nie chcą mi pomóc..