najwyzsza pora, zebym i ja napisala cos o sobie, zebyscie wiedzialy, z kim macie tutaj do czynienia

;-)

a wiec na poczatek: mieszakamy z mezem w Niemczech, maz jest Niemcem, ja pochodze z Polski, ale dosc wczesnie przyjechalismy z rodzicami tutaj. mam 33 lata,pracuje( mam agencje reklamowa) choc teraz bede musiala troszke przystopowac ze wzgledu na zagrozenie ciazy i wychowuje synka - mojego malego ukochanego lobuziaka, czyli 2 w 1.
W kwietniu tego roku w wypadku samochodowym stracilam ukochanego Synka (moi chlopcy byli majowymi blizniakami 2007 i Fasolke w brzuszku) Strata bolala i boli nadal, ale staramy sie nauczyc zyc z tesknota i smutkiem, chociaz w praktyce roznie to wychodzi.Byly chwile zupelnego zalamania i smutku, ale i tez takie pelne radosci zrozumialam, ze mam jeszcze dla kogo zyc...ah, nie bede sie tutaj rozpisywac za bardzo, bo sie jeszcze znow rozkleje.
a nasza fasolka jest wynikiem urlopu we dwoje

To tyle jesli chodzi o mnie
