Modroklejko, no rzeczywiście może być tak jak ty piszesz, ja się naczytałam o innym aspekcie takiego rozwiązania, który akurat do nas pasuje.
Otóż uznając dziecko poczęte mojemu Tomaszkowi będzie łatwiej w niektórych sprawach. Gdyby coś się stało i wylądowała bym w szpitalu on ma świstek, że to on jest ojcem...., może podejmować pewne decyzje, bo jest uznany prawnie za przyszłego ojca. Zaraz po porodzie dziecko otrzymuje już jego nazwisko, a nie moje, (kwestie nazwiska są dla niego sprawą honoru, ciągle się sprzeczamy, bo po EWENTUALNYM ślubie kiedyś tam chcę mieć podwójne nazwisko, a on w skrócie rzecz ujmując uznaje, że to głupota, i nowoczesny wymysł). Zgłaszając dziecko do urzędu może iść wtedy tylko on (czas 14 dni od narodzin dziecka). A bez tego wcześniejszego świstka o uznaniu dziecka poczętego musimy się fatygować razem, bo przy dokumencie na uznanie ojcostwa ja muszę się podpisać. A jakoś mi się nie widzi wędrówka do USC zaraz po wyjściu ze szpitala.
To idealne rozwiązanie dla par takich jak my. A odnośnie jak napisałaś "gdy rodzice nie chcą być razem" jęśli przyszły ojciec ma być niechętny względem swego dziecka, to wątpię, żeby to jemu zależało na uznaniu dziecka jeszcze przed jego narodzinami.