Michał wiele razy póbował z nią rozmawiać, niestety, ona nawet z nim nie chce rozmawiać.
Ja na ten temat rozmawiałam z nią raz - niestety telefonicznie.
To nic nie dało.
Rozmawialiśmy kiedyś z MIchałem, że jak wróci, i znowu coś wiwinie to w tedy spotkamy się i porozmawiamy...
Sęk w tym, że ja obawiam się dwóch schematów: albo ta kobieta zacznie płakać i mówić jak ją krzywdzę (tak było przy mojej rozmowie tefenoczniej) po czym przez łzy z głosem umierającej kobiety zacznie potakiwać i po rozmowie się nic nie zmieni, bo tu da przedstawienie a będzie robić swoje - tal było wówczas.
Michał kiedy o tym rozmawialiśmy i mówiłam, że takei spotkanie w cale mnie nie uszczęśliwi - myślał, że się jej boję i dokladnie tak to zobrazował - gdy zobaczy, że nie ma argumetnów by z nami dyskutować będzie płakać i przytakiwać. (a jak z kimś takim skutecznie rozmawiać? wyjdziesz na tyrana nie mowiac o probie przeprowadzenia sensownej rozmowy)
Inna kwestia, po nieobliczalności tej kobiety - to to, że zacznie krzyczeć i atakować. Tylko wiem, że ja w tedy wyjdę.
Spytasz się, czemu rozmawiałam z nią telefonicznie tylko... bo gdy widziałyśmy się w realu nie było problemu. Jakieś podchody w stylu że Michał musi coś teraz zrobić, że zaczyna się ona (niby) źle czuć, albo krzyczy i jest zła...nigdy bezpośrednio we mnie nie uderzała (no chyba ze zdarzylo mi sie cos uslyszec "niechcący" przez telefon lub skypa), ewentualnie że wysłała mi smsy, dziwne telefony lub złośliwe iluzje, nieustanne dzwonienie no różne rzeczy...i tu jest cały feler...(takie coś dużo bardziej mnie niszczy, jak oficjalna wrogość)
wiem, że wyzywała mnie od dziwek i różnych takich, ale nigdy twrzą w twarz (zawsze jest jakis pośrednik, choćby telefon, przy czym na drugi dzien zachowuje sie jak nigdy nic). Ona się mnie chyba jednak trochę boi

no i tak naprawdę nie ma żadnego powodu żeby mnie ta nienawidzić.
ps ja bym chyba musiala jej tłumaczyć, że on ejst moim chłopakiem wiec to normalne że ze mną chodzi do kina, normalne podobnie, że jego opisy na gg dotyczą mnie a nie jej i że to mnei nazywam swoim kochaniem a nie ją
