moja jest taka fajna ze powiedziala ze nasz synek bardziej kocha tate niz mnie/dlatego ze do niego bardziej szedl na rece,poprostu go zadziej widzial/to szedl ,mamusie ma caly czas pod reka,,ale ona swoje chore teorie ma ,mnie to wali ,bo ja sie nie pier,,,tylko pyskuje do niej teraz juz nie bo tam nie bywam od kilkunastu miesiecy ,maz sie wscieka,ale ja uparta jestem i wciaz mam jakiess wykrety,kiedys juz nie mialam co wymyslec to sie rozchorowalam autentycznie,na zapalenie oskrzeli,organizm moj nawet jej nie chcial widziec i zachorowalMoja teściowa:
1. kiedy byłam w ciąży dzwoniła parę razy dziennie sprawdzić czy na pewno jestem w domu (byłam na L4) a jak mnie nie było to potrafiła mnie opieprzać,że jej wnuka narażam
2. jak się okazało,że jestem w ciąży i chcemy wziąć ślub to padło pytanie: " a ten ślub to musicie brać"
3.Jak Staś się urodził byłam strasznie obolała miałam duże cięcie i mnóstwo szfów przyjechała do nas do domu (z pustymi rękami) rozsiadła się w fotelu i mówi do mnie : 'kawy bym się napiła"
4.Stasia źle ubieram,źle karmię.źle kąpię i w ogóle wszystko przy nim robię źłe
5. Jeśłi chodzi o mojego m. to ma strasznego pecha bo tradił na wredną babę która każe mu w domu i przy dziecku pomagać a on przecież pracuje
reszte napisze kiedy indziej bo muszę się uspokoić zanim wybuchnę
i w dodatku moj maz swiata poza mamusia nie widzi,ja nie mam nic do powiedzenia bo oni zawsze wszystko lepiej wiedza:-(,i mimo ze ona nie mieszka z nami dzwoni do niego 3 razy dziennie,ja juz poprostu czuje sie nie potrzebna,bo przeciesz ma mame,i zeby nie to ze urodzilo nam sie dzidzi,chyba bym sie poddala:-
dzięki Bogu mieszkamy 120 km od teściów mąż mamin synkiem nie jest a gdy przyjeżdzamy na weekend albo oni wpadna do nas jest zbyt mało czasu na spory iniech tak zostanie
;-)
