Ja o mojej teściowej mogłabym długo pisać...jest okropna!!! na początku jak jeszcze ''chodziłam'' z Marcinem było naprawde ok,świetnie sie dogadywałyśmy...ale jak zaszłam w ciążę zmiana o 360stopni.Zaczęła gadać mi,że spodziewała się kogoś innego dla jej synka i takie tam głupoty,wmawiałam mi,że mam anemie bo jestem blada i taka jakaś bez życia,robiła wszystko żeby Marcin mnie zostawił.Jak się okazało,że mam cukrzyce ciążową to zaczęła mi ciastka dawać (gdzie nigdy przedtem tego nie robiła) jak musiałam raz na miesiąc być w szpitalu na pomiar cukru to gadała po co ja z każdą głupotą do lekarzy jeżdże itd...ogólnie robiła takie rzeczy,że zamiast się cieszyć z czegoś traciło się ochoty do życia...jak urodziłam nawet do szpitala nie przyjechała,ogólem trudno mi tak w skrócie napisać jak ona jest bo dużo by to zajęło...doszło do tego,że jak mamy się spotkać to pije melise i łykam persen,z nerwów przez nią schudłam.Jak jeszcze miałam brzuszek z którego byłam bardzo dumna i szczęśliwa to jak jechaliśmy do niej to kazała mi chować przed sąsiadkami...za rok bierzemy z mężem kościelny i też ma wielkie ale ,że ide w białej sukni i welonie...ohhhh szkoda gadać...
proszę cię bo aż mi słabo!
jak psa???sorry ale suczycho z niej!!!niech ona sobie sama pogrzeby urządza na pokaz....ciekawo ile osób przyjdzie na jej własny!!