Witam, przepraszam, jeśli piszę w niewłaściwym miejscu, ale jestem tutaj po raz pierwszy i może niedokładnie przejrzałam forum. Chciałam się poradzić, wygadać sama nie wiem. Mam 33 lata, kilka lat temu z powodu torbieli usunięto mi jeden jajnik – drugi działa prawidłowo. Moje pierwsze małżeństwo zakończyło się rozwodem nie mieliśmy dzieci i z perspektywy czasu dobrze, że tak się stało. Od pewnego czasu jestem po ślubie z cudownym człowiekiem, jesteśmy jak dwie połówki jednego jabłka do pełni szczęścia brakuje nam tylko maleństwa. …i tu właśnie wszystko się zaczyna. W pierwszą ciąże udało nam się zajść bardzo szybko (jakoś tak za 2 podejściem) niestety na przełomie 9/10 tyg. dowiedzieliśmy się, że serduszko naszego maleństwa przestało bić ..ciąża obumarła. Trafiłam do szpitala na zabieg łyżeczkowania, wszystko przebiegło sprawnie bez komplikacji po 3 dniach byłam w domu. Z uwagi na zabieg oraz niewielki stan zapalny nasz ginekolog kazał nam odczekać kilka miesięcy. Pierwsze podejście zrobiliśmy przed świętami nie udało się. W kolejnym cyklu dostałam pod język luteinę, która miałam brać od 16-25 dnia cyklu - nie udało się. W następnym cyklu (również z luteiną) – właśnie kilka minut temu okazało się, że kolejna próba zakończyła się niepowodzeniem.. Najgorsze jest to uczucie, kiedy czekam z nadzieją, że tym razem okres nie przyjdzie a okazuje się, że znowu się nie udało. Na lekarz powiedział, że jeśli przez dwa kolejne cykle (te, które były z luteiną) nic nie zaskoczy mamy do niego przyjść i będziemy działali inaczej. Tutaj też mam dylemat, czy maszerować do doktora, faszerować się prochami, czy po prostu odpuścić i działać na zasadzie jak się uda to się uda. Wiem, że trzy podejścia to może jeszcze nie powód do tragedii, ale boje się. Mam świadomość, że nie mam już 20 lat, mam tylko jeden jajnik poza tym z uwagi na starania tkwię w pracy, której nie cierpię, (bo umowa na stale). Każda kolejna miesiączka powoduje łzy w oczach i załamanie, że znowu nic…..





a koleżanki w niepewności będą, ładnie to tak 
czy robiłaś jakieś badania? czemu Ci ot tak po prostu dał luteinę? pewnie na zasadzie wszyscy biorą to i Tobie nie zaszkodzi :-) Przykro mi z powodu straty:-( ale wszystko jeszcze przed nami 