Ale te wszystkie bobaski są słodziutkie - to chyba wymogi naszych czasów he he, trzeba się prezentować

)
Byliśmy u dziewczynek.
Maja wyglądała nieco lepiej niż z rana, ale widać, że dostaje sporo rozluźniaczy żeby nie ciągnęła sobie kabelków. Co nas milo zaskoczyło, to jej saturacja bo wyższa o 10 pkt. Pytamy lekarza czy coś zrobił, czy może zmienił pracę respiratora???...a on na to, że nie. Majcik, mimo zmniejszonego tlenu ma dobre wyniki gazometrii, a wyższa saturacja wskazuje, że na ten moment jest poprawa, zbiera się dziubasek, oby tak dalej. Boję się cieszyć...więc robię to po cichutku

Pobawiłyśmy się delikatnie, bo niunia macha tylko jedną rączką bez dobrej koordynacji w tym wyciszanym stanie. Ależ mi dzisiaj zaglądała w oczy, daaaawno tak nie było. Szkoda że te 40 minut odwiedzin tak szybko nam mija, bo znowu musieliśmy ją zostawić, kiedy Maja miała z nami kontakt.
Nasza druga bohaterka też daje radę. Jej postępy bywają przeliczane na tygodnie a nawet miesiące...no chyba, że wykaże taką wolę walki, jak nasz Majcik już od samego początku.
OBY I JUTRO BYŁY DOBRE WIEŚCI...TĘSKNIĘ ZA NASZĄ PSZCZÓŁKĄ...
