Witam!
Moniko jesteś bardzo dzielną kobietą. Cały czas myślę o was.
Ucałuj Majeczkę ode mnie.
Dziewczyny jesteście wspaniale, ze tak bezinteresownie pomagacie Monice. Przywróciłyście mi wiarę w ludzi!
Na informacje o Mai natknęłam się na forum „zdrowie małego dziecka” na portalu gazeta.pl. (powklejałam linki do tej informacji na innych forach, na części niestety zostały usunięte !!! za złamanie regulaminu). Zadałam pytanie red. naczelnej Dziecka na forum „wychowanie bez porażek”. Wiem, ze odpowiada na posty regularnie, wiec może cos odpowie, doradzi...
Wczoraj nie mogłam zasnąć. Cały czas o was myślałam. Pol miliona dolarów to masa kasy. Musimy wyszukać „opiekuna medialnego”. Prawa rynku. Jak będą media to będą i sponsorzy. Skoro sprawą zainteresowała się regionalna gazeta, to może włączyć w to tez regionalny oddział telewizji?
Poza tym, jak sprawa stanie się „medialna” może uzyskamy od operatorów numer telefonu do wpłat poprzez SMS?
Ale… stronka Majeczki powinna być bardziej rozbudowana. Póki, co przekazuje za mało informacji, prawdę mówiąc jest dość anonimowa. Powinny być w niej następujące informacje:
- O Majeczce (powinna tu być również szersza informacja o chorobie)
- Blog (mogę przepisac, pokopiowac do Worda)
- Galeria zdjęć,
- Informacje o leczeniu (tu skany kart informacyjnych leczenia szpitalnego),
- link do strony głównej fundacji , kontakt,
- może ksiega gosci?
- i koniecznie Sponsorzy (może każdy większy sponsor, będzie mógł umieścić w tym miejscu logo swojej firmy (albo banner). Zobaczcie, już pisząc do danego przedsiębiorcy możemy dodac takie info: „…jeżeli zechce Pan/Pani aktywnie pomoc Mai prosimy o przeslanie do nas logo swojej firmy w celu umieszczenia go na naszej stronie www, w części NASI DOBROCZYNCY.”) Oczywiście można to inaczej sformułować. Taki „haczyk” to nic złego. Walczymy przecież o Majeczkę.
Musimy pomyśleć o zrobieniu banneru Majeczki. Taki banner to super sprawa, bo z rożnych stron przekieruje na stronke domową. Myślę, ze dla wprawnego informatyka to żaden problem.
Tak sobie myślę, ze może zamieścić prośbę o pomoc w zrobieniu stronki (i bannera) na forach komputerowych (znalazłam forum: grafika komputerowa, Internet, komputer). Może jakis informatyk ma wielkie serce i pomoże. Co o tym myslicie?
Z blogiem można tez zrobić cos innego. Napisać do administratora forum Nivea, z prośbą o wyświetlenie linka do bloga na stronie głównej i o to, żeby jego czytanie nie wymagało rejestracji. W takim przypadku na stronie Majeczki wystarczyłby link do bloga.
Ja wiem, ze blog jest osobisty, ale on otwiera serca. Przebija z niego szczerość i miłość matki do dziecka.
Moniko jesteś wspaniałą kobietą, wspaniałą matką!
Jak strona www będzie uzupełniona, wtedy napiszę o mediów (do teleekspresu, dzień dobry tvn, twojego stylu, itd. )
(A pisałyście do prezydentowej?, a do fundacji Macdonalda? (z informacją, ze jezeli nie mogą pomoc to niech przekazą sprawę do fundacji w Stanach, bo tam bedzie operacja),
Co do sponsorów, warto pomyśleć o napisaniu do większych linii lotniczych. Monika z Majeczką będą musiały jakoś dostać się za ocean. To taka konkretna prośba, wiec jest duże prawdopodobieństwo, ze się uda. Zastanawiam się tylko, jakie linie brać pod uwagę. Skąd mógłby być wylot?
Pomyślimy tez o tym, żeby pisać np. do firm farmaceutycznych z prośbą o opłacenie doświadczonego lekarza, który (prawdopodobnie) będzie musiał Majeczce towarzyszyć.
Może rozeznać się tez z allegro? Jak oni wspierają aukcje charytatywne? Pamiętam, ze przy WOSP były takie aukcje, ze każdy mógł wystawić, co chciał, a kasa szła na konto fundacji. Na allegro można tez „kupic” cegiełki. To dosc powszechna forma zbierania pieniędzy. Nie wiem jednak jak to jest z punktu widzenia formalno-prawnego.
I jeszcze jedna sprawa mnie męczy. Fundacja TVN. Nie pamiętam, która z was dziewczyny tam pisała ale proponowałabym odpisać:
„Szanowni Państwo,
jestem zażenowana Państwa odpowiedzią. Państwa nazwa „nie jesteś sam” brzmi w tym przypadku groteskowo. Jesteście Państwo fundacją pomagającą dzieciom, a nie wykazaliście żadnej inicjatywy w celu głębszego zapoznania się ze sprawą. Jestem oburzona podwójnie, ponieważ od lat, poprzez sms-y wspieram Państwa działalność. Uważałam, ze działacie „z powołania”, a nie tylko i wyłącznie dla statutu. W tej konkretnej sytuacji jest tylko jeden lekarz na świecie, który może podjąć się operacji. Sprawa jest bardzo pilna, dlatego wymaga szybkiego działania. Potrzebny jest opiekun medialny, który zatroszczy się o sprawną zbiórkę pieniędzy. Państwa fundacja, jako organizacja działająca przy grupie ITI mogłaby w tej kwestii pomóc. Państwa postawa, w tym przypadku jest dla mnie umywaniem rąk od trudnej sprawy. Nie przeczę, ze jako fundacja robicie dużo dobrego, jednak, jeżeli nie mogliście pomóc finansowo to mogliście, chociaż podzielić się doświadczeniami. Trudno wymagać, żeby zabiegani rodzice chorego dziecka mogli bez pomocy uzbierać tak dużą kwotę pieniędzy.
Z poważaniem…”
Kurcze! Jeżeli nie pomagają w operacjach zagranicznych, to mogliby, chociaż wykazać odrobinę zainteresowania ściągnięciem specjalisty do Polski.
I najlepiej zaadresowac na prezesa.
A może jeszcze raz napisać do fundacji A. Dymnej, ze pilnie potrzebna pomoc .. ale w organizacji większej imprezy? Ze większość fundacji, poza nr konta nie proponuje żadnej konkretnej pomocy. Widziałam, ze z ich strony można wysłać mail bezpośrednio do Anny Dymnej.
Jeżeli za bardzo mieszam to przepraszam. Intensywnie myślę jak pomóc.
Powiedzcie, co Wy myślicie o moich pomysłach. Nie zdziwię się jak większość już zrealizowałyścieJ Bo jestescie Wielkie!
W tym tygodniu będę musiała wykonać szereg badań u mojego syna, wiec mogę mieć trochę na głowie. Ale nocą zawsze tu wpadnę.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Dobranoc!