1985Magda
Nadinka moja kruszynka
Cześć dziewczyny:-) Na początku chciałam powiedzieć że jesteście wspaniałe, jeśli chodzi o to co robicie dla Mai i jeżeli chodzi o to co robiłyscie dla Pana Marka, jednak ze smutkiem muszę coś zauważyć. Jakieś kilka tygodni temu swoją historią podzieliła sie z nami jedna z forumowiczek, Magda. Jej syn również ma kłopoty z serduszkiem. Nie chcę żeby to wrednie zabrzmiało bo ja też dołączam sie do jak najlepszych życzeń jeśli chodzi o zdrowie dziewczynki, ale wtedy nie robiłyście nic by im pomóc. Nie zorganizowałyście zbiórki pieniędzy i właściwie cała to sytuacja rozeszła się "po kościach". Jej syn ma również założone konto w fundacji (o czym Magda pisze na blogu - podała adres). Chodzi mi po prostu o to, że wydaje mi się to troche nieuczciwe, że dla jednych jesteście w stanie zrobic tak wiele, a dla innych nie robicie nic. Nie rozumiem czy jest tu jakaś selekcja? Czy rzucacie monetą wybierając komu pomożecie a kogo najnormalniej w świecie olejecie? Wiem, że nie można pomóc wszystkim, ale skoro pomagałyśmy panu Markowi a teraz Mai to dlaczego nie możemy pomóc Magdzie i jej synowi?? Ich też nie stać na tą operację, a żadna z was nie paliła sie by im pomóc
