Mońcik>>
Zawsze unikam czytania wątków/ artukułów/ maili itp. w stylu "Pomóżcie...". Tak to już jest, że nieszczęśliwych losów jest cała masa, do tego dochodzi równie wielka fala oszustów i naciągaczy, którzy zbierają pieniądze w imieiu fikcyjnych fundacji itp. I nie postrzegam tego jako własną obojętność, ale faktyczny brak możliwości rozróżnienia czy prośba o pomoc jest prawdziwa czy tez nie. Ten wątek też skutecznie pozostawiałam nieprzeczytany, aż do czasu gdy nie kliknęłam w linka do waszej strony pod suwaczkiem jednej z forumowiczek. Jestem pod ogromnym wrażeniem waszej siły, miłości, zaangażowania, woli walki itp. Dziewięć miesięcy nieustannego stresu i strachu, umiejętność radowania się z każdej "zwyczajnej" chwili maleńskiej Majeczki, każdego usmieszku, każdej nowej umiejętności zdobywanej z takim trudem. Naprawdę stanowicie parę fantastycznych rodziców!!! Maja miała ogromnego pecha rodząc się z wadą serca, ale też cały ogrom szczęścia trafiając w tak oddane ręce rodziców! To jest cudowna, śliczna mała dziewczynka i serce pęka jak czyta wasze relacje tego co cała wasza trójka przeszła. Nasze mini "problemiki" z 4 miesięczną córeczką spadają do rangi BZDETÓW. Patrzać na zdjęcia waszego Skarbu, aż trudno uwierzyć że ta słodka dziewczynka tyle przeszła (i wciąż przechodzi). Trzymam za was bardzo mocno kciuki, wierzę że dacie radę dotrwać do listopada w całkowitym spokoju i opanowaniu :-) Razem z wami ogromnie liczę na to, że Majeczce nic nie stanie na przeszkodzie by w pełni sił przejść operację w pierwszym wyznaczonym terminie. Jak pewnie wielu, nie koncentruje sięj już tylko na swoich głupich "problemach" i odliczam z wami każdy pojedynczy dzień przybliżający was do szczęśliwego zakończenia dzielnej walki i rozpoczecia nowego etapu- przeszczęśliwego i pełnego beztroskiej zabawy życia z dzieciaczkiem który ma sobie tyle siły!