hej Kochane, dziś melduję się znad kubeczka herbaty bo jakich cham zarąbał nam mleko z lodówki grrr
Dobrze, że dziś piątek, bo mam już dość i chętnie złapię oddech

Mój mąż jedzie na pępkowe ( nie wspomnę, że kolejna koleżanka urodziła i lekko mnie w serduchu zakuło, strasznie się chcę cieszyć ich szczęściem ale czasem trudno...same wiecie....).
Kurcze dziwne uczucie, bo wszystkie znaki an ziemi i niebie wskazują, że @ przyjdzie, a jednak tli się taka mała iskierka nadziei. Nienawidzę rozczarowań, jak każda, wiem, że potem się podniosę ale ten pierwszy dzień mnie zaczyna koszmarnie dołować.
mam nadzieję, że kiedyś doczekam się tego dnia, że termin @ minie a ta pinda nie przyjdzie. Ech... no to pomarudziłam.
Miłego dnia
