Dzień dobry!
Ja tylko na chwilkę, bo mam kłopoty z netem.
Przepraszam, że nie nadrobię teraz zaległości w Waszych wpisach, ale mam mało czasu na ogarnięcie wszystkiego przed końcem dnia.
Dziękuję wszystkim, które trzymały kciuki za wizytę.
Melduję posłusznie, że na wizytę weszłam po ponad dwóch godzinach oczekiwania w kolejce.
Pierwsze co zaniepokoiło moja panią doktor to moje stopy, a w zasadzie to co po nich zostało, bo o tej godzinie przypominały bochenki razowego chleba

Nie spodobało jej się to. Obejrzała wyniki badań, USG nereczek i ... szpital w piątek. Chciała bym przyjechała dzisiaj ale przecież ja muszę najpierw ogarnąć w pracy troszkę- i jeszcze ten chiolerny audyt, na który nie ma zmiłuj- muszę wrócić
Jagoda (nadal pozostaje Jagodą) ma się dobrze- rośnie zdrowo, waży ponad 600 g i rozwija się prawidłowo.
Jak wróciłam i mąż w końcu znalazł czas dla mnie (po godzinie, bo miał ważniejsze rzeczy) to oglądał zdjęcia i stwierdził, że córcia ciraz ładniejsza- fakt w porównaniu z poprzednimi zdjęciami rzeczywiście coraz bardziej człowiecza
Obiecałam
piąteczce zdjęcia, ale z tego wszystkiego zapomniałam, więc poprawię się niebawem- może jutro jak mi się uda
Losiczko- dziękuję za przekazanie wieści.
Przepraszam, że nie piszę do wszystkich i każdej z osobna, ale...
Miłego dzionka.