• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Puste jajo płodowe

Witam, ten temat był poruszany na forum wiele razy, ale jestem zdruzgotana, ostatnia miesiączkę miałam 30 maja, moje cykle są nieregularne 30-32 dni. Test ciążowy zrobiłam 5 lipca i wynik to dwie kreski.
Jednak dzisiaj poszłam do gin żeby potwierdzić ciąże i okazało się ze nie widać zarodka. Dostałam duphaston i pozostaje czekać. Ktoś miał podobna sytuacje ?
Dołączam zdjęcie USG i czekam na porady!
 

Załączniki

  • 76A8D8D8-F871-4C43-BCD8-10F93033BEA7.jpeg
    76A8D8D8-F871-4C43-BCD8-10F93033BEA7.jpeg
    1,9 MB · Wyświetleń: 3 665
reklama
Rozwiązanie
Niestety zabieg był konieczny bo pęcherzyk ani trochę nie wyleciał. Ale w sumie zabieg był o milon lepszy niż to co było w nocy . Teraz muszę tylko dojść psychicznie po tym co mnie spotkało . Bardzo dziękuję dziewczyny za każde miłe słowo i wparcie
reklama
Idę do szpitala , lekarka powiedziała ze mnie tak nie zostawi . Powiedziała że mój komfort psychiczny jest ważniejszy
Ja straciłam 3 ciąże, w tym 1 to było właśnie puste jajo. Pierwsza strata była najgorsza- służbowy wyjazd za granicę, bez rodziny, bez wsparcia. Było bardzo ciężko. Nie mogłam się pozbierać, płakałam godzinami, pomógł mi psycholog. Odcięłam sobie wtedy wszyskie social media i ciężarne - nie mogłam znieść tego widoku, ale przyjaciołom mówiłam o tym otwarcie, zazdrość wynikała tylko z poczucia straty i nie dbałam o to, czy ktoś to rozumie. Więcej, nie rozumiał mnie własny mą ("zdarza się", "nie dramatyzuj"), a co dopiero otoczenie. Najczęściej ludzie nie wiedzą jak się zachować, bo o tym otwarcie się jeszcze nie mówi. 2 i 3 strata była już "łatwiejsza" - a może to moja głowa nie miała wiary w powodzenie tych ciąż? Nie wiem. Wiedziałam jednak, że przyjdzie mój czas i jeszcze się uda. Zaakceptowałam jednak, że to nie ja o tym zadecyduje, a Bóg.
Strasznie to błahe, ale czas faktycznie leczy rany. Teraz się Tobie to wydaje niemożliwe, ale tak jest. Daj sobie ten czas na uzewnętrzenienie straty, pozwól na emocje - to pozwala się pogodzić z sytuacją. Nie poddawaj się - jest na tyle. Każda z nas ma w sobie tą siłę, żeby się podnieść z kolan i iść dalej.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry