Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
no mi sie tez zdaje że nie wazne kto urodził i czy swoje czy adoptowane kocha sie tak samo mocno bo to dziecko i ono wzbudza w nas tyle emocji , do mnie przychodzi jedna klientka która ma 2-ke adaptowanych dzieci (rodzeństwo) chciała jedno ale zakochała sie w nich i nie potrafiła rozdzielić i jest bardzo szczęśliwa i dzieci też i gdyby mi nie powiedziała w życiu bym sie nie domyśliła że to nie jej dzieciMonia, marylka - właśnie mam dokładnie tak jak wy - myślałam o in vitro ale jak poczytałam ile te dziewczyny przechodzą to stwierdziłam ze chyba jestem na to za słaba - i wolę adopcję - dokłądnie marylka jest tyle dzieci potrzebujących - kiedyś wąłśnie tez sobie myślałam ze 3 mogłabym adoptować ale być moze będzie tak ze drugie będzie adoptowane - zobaczymy czas pokażę w każdym razie pociesza mnie to bo wiem ze bedę miała dziecko drugie najwyżej tylko nie ja je urodzę
Isana pewnie że narazie nie ma co myśleć w twoim przypadku - w moim moze tez nie ale chciałabym wiedzieć ze mam taką alternatywę i dlatego pogadam dziś o tym z mężem
Jedna osoba na pewno bardzo by się cieszyła z adoptowanej siostrzyczkidlatego jak nam się przez rok nie uda to zacznę się nad adopcją zastanawiać no chyba ze lekarz wczesniej stwierdzi ze nie mam szans - ale oby nie
mi sie zdaje że to ciąża moja dobra znajoma dowiedziała się o ciązy dopiero w 5 miesiącu - nieźle cokurczę, powiedzcie mi, czy ja mam jakąś schizę, czy co ?? Ostatni cykl potraktowałam jak bezowulacyjny, nie przejmowałam się zbytnio, bo objawów owulacji nie było żadnych. @ przyszła tydzień temu, trwała normalnie 3 dni i sobie poszła a ja dałam sobie spokój i wyliczałam dni do kolejnej owulacji. Ale jak się okazało nie poszedł ból piersi i podbrzusza. Temperatura została na poziomie 36.8 chociaż zazwyczaj spadała do 36.5 po okresie. 4 dni temu zaczęły się nudności, pomyślałam, że czymś się strułam i też dałam spokój, ale jak prawie puściłam pawia w samochodzie coś mnie tknęło i zrobiłam test. Jedna krecha mocna, druga słabiutka, ale dość widoczna. Pobiegłam na betę, ale wyniki będą dopiero za kilka dni, nie wiem, czy do Bożego Ciała się uda je odebrać. śpię z miską przy łóżku, niczego nie mogę jeść bo mnie ciągnie ale lody w każdej ilości i pod każdą postacią ... nawet mi nie szkodzą... Czy clo może takie zawirowania zrobić w organizmie? Już raz test zrobił mi psikusa i pokazał dwie kreski a beta wyszła 0. Co o tym sądzicie?
witajCześć wszystkim.
Nie było mnie przez weekend i tyle stron. Chyba nie zdołam tego nadrobić.
agabre będę trzymała kciuki, żeby te Twoje objawy były na fasolinkę.