nika piątki jeszcze jej nie wyszły, ale nocki już nieco lepsze były, przynajmniej 2 ostatnie... w dzień to ciągle sie na mnie pcha bym ją nosiła a ja nie mam siły bo to 14 kg jest... wiec chodzi za mną i sie wścieka a ja psychicznie czasem już nie daje rady, właszcza, że mąż na nocki pracuje i w dzien do 15stej musi odespać a ja z Alą sama, wiec... nieraz już rycze z bezradności... do tego to hormony mi dokuczają bo jestem strasznie drażliwa i płaczliwa - rycze właściwie bez powodu, czasem z nerwów, czasem z bezradności i tak kazdego dnia rycze a wiem, że to przez hormony bo w ciązy z Ala też tak miałam, że płacz był na porządku dziennym... teraz czekam na pierwszą wizyte w szpitalu i na pierwsze USG, gdy zobacze mojego Ludzika... ciężko mi jest, czasu mi brakuje i odpoczynku... ale co ja tu pisze... inni to dopiero maja problemy...
myślę o Was wszystkich ciepło i nosze Was w sercu....