Wiecie- nie do konca się mogę zgodzić z tym co piszecie. Zwłaszcza ze stwierdzeniem ze im bardziej sie chce tym jest trudniej- sama starałam sie o dziecko ponad 3 lata! i nie uwazam ze z czasem było coraz trudniej- własnie na odwrót- wiedziałam jak sobie pomóc....Dopiero którys z kolei lekarz zdiagnozował PCO, i od tego momentu było lepiej, a tak przez pierwsze 2 lata słyszałam, ze nic mi nie jest.
Sama przeszłam 3 poronienia, przez 28 tyg ciązy musiałam wspomagac progesteron zeby najpier nie poronic, a potem nie doprowadzic do przedwczesnego porodu i teraz zeby wogole miec jakies szanse na kolejne dziecko monitoruje cykle. Gdybym zostawiła wszystko losowi, nie miałabym synka. W ciązy praktycznie raz w tyg miałam pobieraną krew, mimo ze czułam sie fizycznie dobrze....niedomagały hormony.
A co do brania suplementów witamin w ciąży-tylko to że brałam dodatkowo zelazo i witaminy uchroniło mnie przed anemią, i awitaminozą.
Oczywiście ze do macierzynstwa trzeba sie przygotowac- medycznie, fizycznie, psychicznie, finansowo, lokalowo-tak mozna by wymieniec długo....Do porodu nastawiłam się tak pozytywnie, ze mimo ze miałam za sobą 40 godzin boli krzyzowych rodziłam z usmiechem!
Jasne ze wychowanie to nie spacerek, ale nie mozna byc pesymistą. Dla mnie kazda chwila z dzieckiem to radosc-czasami padam na ryjek, ale wystarczy ze mały powie mama a ja nabieram takiego powera ze szok!
Tak więc więcej optymizmu i zaufania-do siebie, dziecka, meza i lekarzy...