jak tam radość dzisiejszego dnia? Mam nadzieje, ze sie utrzymuje
Aelreda - ja na Twoim miejscu pedzilabym do szpitala. Moje dwie kumpele ostatnio poronily - jedna w 8. a druga w 13. tygodniu ciążu i obie pierwszego dnia plamienie olały... u jednej z nich nic by nie dało pojechanie do lekarza ale u drugiej już może tak... druga znim do lekarza dojechała to już tyle dni plamiła po truszku, że wszystko wydaliła.
plamień w ciąży się nie ignoruje nigdy! Zeby być pewną możesz zadzwonić do szpitala i spytać czy przyjmą Cię bez ubezpieczenia - co do zasady lekarze w szpitalach publicznych nie mogą odmówić udzielenia pomocy.
Rzeczywiście zdarza się, że przez pierwszych kilka miesięcy ciązy w terminie przypadającym na @ występuje drobne krwawienie ale jeśli wie się o ciąży należy jak najszybciej skonsultować plamienie z lekarzem. I już.
Ja się w życiu nauczyłam nie ignorować dziwactw mojego ciała i moich bliskich i pytać lekarza szybko o wszytsko, nawet jesli głupio brzmi. Najpierw mój dziadek przez 10 lat męczył się z różnymi bólami, chodził od lekarza do lekarza, my go od hipochondryków wyzywaliśmy a okazało się, że ma raka płuc i nie tylko... wystarczyło trafić na rozgarniętego lekarza, o co w Polsce niestety trudno (nikt przez 10 lat nie zlecił mu prześwietlenia płuc). A potem już w Szwajcarii M. miał zdrętwiałe palce przez miesiąc (a raczej same opuszki + kawałek głowy i twarzy) i jak szedł do lekarza to się z niego śmiałam do rozpuku... 1 wizyta, badania jakieś, neurolog a potem diagnoza - i od tamtej pory ani się nie śmieję jak ktoś się czymś niepokoi ani nie zwlekam z lekarzem. Pewnie że można popaść w paranoję ale jak zna się swoje ciało, zna się zagrożenia i się dobrze wie, że jakieś odczucia są nowe i dziwne to nie należy ich lekceważyć... ot tyle... to tak gwoli wyjaśnienia ską taka rada dla Aelredy
Made - jak się czujesz?

) szalejesz ze szczęścia?
a my byliśmy samochody oglądać, bo się przymierzamy, żeby w końcu kupić nowy z gwarancją i serwisem a nie sportowy ale ryzykowny

no i oglądamy rózne, a M. nagle otwiera bagażnik, woła mnie i pyta czy tu się wózek zmieści

)) normalnie aż mi się łezka zakręciła a potem powiedział, że założył w banku lokatę, którą nazywa funduszem wózkowym - że jak już się uda to będą odłożone pieniądze, bo się zorientował ile to wszystko kosztuje i doznał szoku

normalnie... ah! Moj Misio!

DDD