eh dziewczyny to straszne te mysli o marcepanku, ale tak dlugo sie nie odzywa.... no nic poczekamy zobaczymy, ale wydaje mi sie ze jakby wszystko bylo ok to cgociaz odpisalaby na smsa od mamity albo odebrala telefon....
mamitka a ty widze ze bardzo zrezygnowana, jak sie czyta teraz twoje posty to juz nie ma w nich tyle ciepla i humoru
dwa dni mnie nie bylo i takie zmiany sie tu dzieja, ogolnie trzeba postawic to forum na nogi, bo tu sie jakis parszywy nastroj wdaje, naprawde dziewczyny, glowa do gory, w koncu kazda z nas przekaze szczesliwe wiesci, i musimy sie wspierac, a tu dupa kazda jakas bardziej lub mniej dolujaca wiadomosc przesyla
oby to byl owocnmy tydzien w fasolki
ja kochane uciekam do brata i obowiazkow domowych, pojawie sie jutro zdac relacje jak test, jesli negatywny to powtorze kolejny w srode i bede dzownic do lekarza.... ale mam gleboka nadzieje ze jednak wszystko bedzie ok, i wy tez tak macie myslec !!!! wiosna idzie a to zawsze niesie ze soba wiecej radosci
mamitka a ty widze ze bardzo zrezygnowana, jak sie czyta teraz twoje posty to juz nie ma w nich tyle ciepla i humoru
ja kochane uciekam do brata i obowiazkow domowych, pojawie sie jutro zdac relacje jak test, jesli negatywny to powtorze kolejny w srode i bede dzownic do lekarza.... ale mam gleboka nadzieje ze jednak wszystko bedzie ok, i wy tez tak macie myslec !!!! wiosna idzie a to zawsze niesie ze soba wiecej radosci
Nóż się otwiera w kieszeni na samą myśl... Koleżanka dobra niecały rok temu rodziła tutaj, poród trwał długo. Po porodzie okazało się, że koleżanka nie może chodzić! Nie ma czucia w nogach! Okazało się, że kobieta może przy porodzie max 4 godziny leżeć z nogami w górze, a ona tak leżała około 10 godzin! Przez pół roku biedactwo miało problemy z chodzeniem, rehabilitacje... Nie wspomnę, że przez pierwsze 2 tyg nie była w stanie sama się poruszać w domu, podejść do łóżeczka małej... Pomagali jej jak mogli, mąż i mama, w końcu stanęła na nogi i teraz już jest ok. Ale swoje przeżyła...