pok : zgadzam sie w 100% z M.

to jedyna podroz w swoim rodzaju i jesli mozecie, to fajnie pojechac gdzie sdaleko, na drugi koniec swiata

ale warto o takiej podorzy myslec przed dzidzia
my bralismy slub jak poldus mial 6 m-cy wiec ze wzgledu na 1. dluga meczaca podroz czesto z przesiadka 2. zmiana czasu 3. zmiana klimatu 4. chorobami tropikalnymi i szczepieniami na rozne paledizmy ktore niekoniecznie sa wykonwyalne na malych dzieciach(polecane) twimy w europie
w lutym mielsimsy leciec bez synka (zostal by 12 dni u moich rodzicow) ale sie wystarszylismy ze jak nam sie cos stanie, to on zostanie sam... wiec dalismy spokoj... dluuuuuuuuuuuuugo teraz poczekamy

na szczescie zrobilismy na szybko przed dzidzia nasza wymarzona i wyczekana podroz PRZED-slubna

chociaz to
dziewczyny a co do japonii i innych krajow gdzie szaleja monsuny tsunami itp...to ja nawet juz nie mam sily i ochoty tego sluchac... coraz wiecej takich katastrof
do francji przyjezdza wiele osob z filipin thaiti itp do pracy zeby wyzywic rodzine ktora zostala w kraju...
u meza w pracy od 10 lat jest pani sprzataczka, ktora zostawila 2 dzieci z dziadkami i sama pracuje na to zbey im zapalcic za szkole itp
widywala ich raz na 5 lat taki drogi bilet, czyli 2 razy od kiedy przyjechala
i w zeslzym roku huragan zburzyl skzole i jej dzieci nie zyja.... a ona nawet nie miala jak poleciec na pogrzeb... zniknela na tydzien z pracy nikt do niej nie mogl sie dodzwonic dopieor pozniej przyszla i powiedziala co sie stalo...
a ja mialam w parku znajoma nianke z filipin ( francuzi biora czetso je "na stale" zeby z dziecmi mowily po angielsku, tnasze sa niz dziewczyny z UK czy USA)... i tez po roku dopieor mi pwoiedziala ze ma dwojke dzieci tam daleko i ze ciagle sie boi ze cos im sie stanie a ona niz zdazy ich zobaczyc... smutne to...