jestem
synek spi, ja koncze jesc obiad
i teraz opcja albo kawa + ksiazka albo pojde polezec/spac
rozsadek podpowiada zeby nastawic sie na opcje nr 2 coby pozniej wieczorem nie konac ze zmeczenia
ale ochote mam na opcje nr 1.... i badz tu madry
libby : hej
ja tam mowie ze na wszystko przyjdzie czas, badz "wszystko w swoim czasie" hehehe
powolutku wszystko sie ulozy i jetsem przekonana ze znajdziesz taka prace o jakiej marzysz
trzeba byc ufnym co do przyszlosci

samo moze i z nieba nie spadnie, ale jak bedziesz dozyc do celu, szukac, dasz sobie czas to musi sie udac

wiecie co... ja jetsem bardzo pechowa osoba, maz sie smieje ze doslownie przyciagam do siebie pecha
to nie sa NA SZCZESCIE powazne tragedie, klopoty, ale jak cos mozna powiedzmy miec w dzien to mnie potrzeba na to 7 dni

: zawsze klody pod nogi i jakies bzdurne przeszkoda, problemuy doslownie mi pod stopami wyrastaja
ciagle ciagle ciagle! o wszystko zawsz emusialam walczyc ze zdwojona sila
i przez to zawsze mialam wrazenie ze : 1. nic mi sie nie udaje 2. mam pecha 3. nawet jak cos sie kiedys uda, to w wielkim pocie czola bo zawsze bede miala pod gorke itp

i faktycznie tak jets na codzien
jak maja zgubic kandydature na uczelnie 1 studenta na 450 : zgubili moja

musialam czekac do 2go polrocza zeby mnie przeniesli na kierunek ktry chcialam tu studiowac!
jak dziekan-profesor zgubil egzamin pisemny to na 30 osob na sali, czyj zgubil i wkleil 0/20 za nieobecnosc : NO MOJ

to sa dwa przyklady na dziesiatki pechowej codziennosci

dopiero po wielu latach tak sobie usiadlam i zorbilam bilnas moich planow i celow
-jak mialam 12 lat zaczelam sie interesowac holokaustem i tlumaczeniem i mialam zamiar to kontynuowac mimo ze w porgramie skzoly podstawowej i licuem niewiele tego
-w wieku 14 lat zaczelam sie interesowac tlumaczeniem, przetlumaczylam "medialiony "nalkowskiej - amatrosko, tak dla siebie
przydaly sie 6 lat pozniej, dla studentow francuskich polonistyki, bo nie ma oficjalnego tlumaczenia na francuski
- napisalam prace magisterska z holokaustu
- jak mialam ok. 14 lat tez to marzylam zeby studiowac na sorbonie, w wieku 18 wyjechalam do paryza, najpeirw przyjemi mnie gdzie indziej,; pozniej zgubili dossier
wkoncu z opoznieniem ale dostalam sie na sorbone

- jak mialam 16 lat to mowilam ze pierwsze dziecko urodze przed 25-tka, urodzilam w wieku 23

- i teraz najsmieszniejsze : jak chcialam studiowac na sorbonie to marzylam o tym zeby jak maria sklodowska curie mieszkac w typowym paryskim pokoiku na poddaszu

10m hausmanskiego szczescia
i mieszkalam, kolo dworca saint lazare, 8 pietro bez windy , w lecie 40 stopni
i po tym doswiadczeniu bardzo wazne swtierdzenie-moral
TRZEBA UWAZAC O CZYM SIE MARZY BO MARZENIA CZASEM SIE SPELNIAJA

)))))))))))))))))))
tym optymistycznym akcentem mowie wam do pozniej i wybieram opcje nr 2 , ide polezec
