• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
zaciśnięte &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 
reklama
pok : szkoly dla dzieci?????????????????????????????????????????????????????????? zart to jest czy na serio ????
przesada... ale z drugiej strony pewnie i zarobki sa do tego dostosowane... np. moja kolzanka w berlinie w najlepszej dizlenicy ma za 700 euro 3 pokojwe mieskzanie a w paryzu 700 euro = kawalerka! i szkola malej tez placi tyle (prywatna) co tu w publicznej kosztuje... stolowka! o prywtnej nie mowiac...
we francji maly % ludzi zarabia na reke powyzej 5000 wiec taka szkola = jedna pensja netto to jest duzo!
a jak ma sie 2-3 dzieci???? przy takich zarobkach nierealne!
my planujemy 3-4 dzieci i myslac o kosztach musze myslec razy przynajmlniej te 3 przez wiele lat
bo tez nie wyobrazam sobie jedno dziecko uprzywilejowac i dac do montessori, a pozostale nie, bo nie maily szansy byc pierwszym i one dstana mniej....wiec w sumie nie kalkuluje 600 na miesiac tylko 1800 tyle ze beda przerwy gdzies jakies 2-3 lata gdzie nie bedziemy chwilowo placic za szkole bo"ostatnie" dziecko jeszcze bedzie w domu... 2000 to juz jest spory budzet, tyle kosztuje nasze mieszkanie BEZ OPLAT
a i tak trzeba bedzie je zmeinic na 1 pokoj wiecej badz dom... prosty rachunek 2000 szkola + jakies 2500 mieszkanie dom + oplaty + zycie zaczyna sie robic stresowo i goraco... lepiej niz popelnic powaznego bledu w pracy i nie zostac zwolnionym
a u nas na dodatek 1na pensja....

just : tajemnicza ty!!!!!!!!!! zatem mocne i prafesjonalne &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&& :)
 
Ostatnia edycja:
just - zacisniete!

balbinka - u nas tez tak bylo przez jakis czas aczkolwiek juz chyba ludzie zrozumieli, ze jest jakis problem i przestali dopytywac. Z reszta wsrod znajomych jest para, ktora 4 lata walczy o dziecko, wiec temat trudnosci jest w towarzystwie ujarzmiony...
moj kuzyn przez jakis czas mnie meczyl tym tematem ale mu powiedzialam w koncu wprost, ze probujemy od dawna i nic, jakie sa problemy itd i jest pelne zrozumienie.
Mnie juz zmeczylo uciekanie od tematu, wiec zaczelam ludziom mowic co jest grane... a tym, z ktorymi nie chce wchodzic w szczegoly mowie, ze zaczynamy myslec, ze jak bedzie pora to przyjdzie czas itd... juz sie tym nie denerwuje.
Pamietaj, ze nikt nie ma nic zlego na mysli i jesli nie wiedza co jest grane, to pewnie mysla, ze sie zastanawiacie, ze sie boicie czy cos i chca wam dodac odwagi czy czegos... na pewno nie zla wola przez nich przemawia :)

pamietam jak moja kumpela w pracy poronila a nikomu nie powiedziala, ze jest w ciazy i sie potem wkurzala, ze ludzie ccos od niej chca, ze przeciez w takiej jest sytaucji ale przeciez nikt nie wiedzial w jakiej jest sytuacji... nikt nie mial nic zlego na mysli, nikt nie byl niedelikatny, bo nikt nie zdawal sobie sprawy z tego, co ona przezywa.


jos - ja nie wiem jak ja to zrozumialam ale.. :) bęc. ja mowilam o studiach ale szkoly prywatne dla dzieci tez tyle kosztuja. Tyle, ze nie musisz dziecka do prywatnej posylac - sa tez publiczne, tansze.
Mieszkamy przy granicy z FR, wiec znajomi tez do FR posylaja dzieci do publicznych szkół.
Nikt Ci nie karze przeciez dziecka do tak drogiej szkoły posyłać :) Pewnie, ze by sie chciało dla brzdąca jak najlepiej ale niestety trzeba sie czasem dostosowac.
A ceny szkół prywatnych tu sa nieziemskie, bo dostosowane głównie pod dyplomatów (tu jest duzo ponad 40 org miedzynarodowych i 178 ambasad + ONZ) i do kadry kierowniczej korporacji - im placi za takie rzeczy firma czesto. Tak samo ceny mieszkan sa pod nich. Innych ludzi nie stac na takie przyjemnosci ale ja to nawet nie mm aspiracji, zeby dziecko posylac do skozly za 25000 rocznie. Sama chodzilam do publicznych szkol a moja sista do prywatnych i szczerze mowiac zadna roznica jesli chodzi o poziom edukacji i mozliwosci.
Kazdego stac na co innego i dla kazdego cos sie znajdzie :)
heh.. no i to jest tez jeden z powodow, dla ktorych chce pracowac i zarabiac i sie mniej pieniedzmi stresowac :)
 
Ostatnia edycja:
Pok, tak. Ja tez myślę, że ludzie nie chcą specjalnie robić nam przykrości. Ale jak raz, drugi czy trzeci nie chcemy poruszać tego tematu, to zaczyna być już to irytujące. Brak wyczucia mnie wykańcza czasami. Np. mojego M rodzina jest delikatnie mówiąc "zacofana". Gdybyśmy im powiedzieli, że planujemy IVF to cała ich wieś by o tym wiedziała tego samego dnia, śmiech na sali i jeszcze pewnie ksiądz na niedzielnej mszy by to poruszył i jestem na 100% przekonana, że mój M usłyszał by wiele przykrych słów na swój temat, a to nam jest teraz najmniej potrzebne. Wiesz... inaczej może by to wyglądało gdyby powód niezachodzenia w ciążę leżał po mojej stronie. Ja bym się z tym lepiej uporała. Bo jakby taki koleś mnie zapytał w markecie przy ludziach dlaczego nie mamy dzieci, to dosyć głośno bym mu strzeliła wykład o macicy, jajnikach i owulacji i co tam jeszcze by mi ślina na język przyniosła i miałby nauczkę ;-)
Dlatego tu bardziej chodzi o mojego męża. Każda taka sytuacja go później rozbija i zadaje mi pytania czy jest On dla mnie 100%'wym mężczyzną...
 
no to moze klamcie, ze to Ty masz jakis problem :)

no ale wlasnie mi o to chodiz, ze nie ma co na przykladowego goscia z marketu krzyczec, bo skoro nie wie, ze macie problemy albo jest zacofany i nie wie, ze mozna miec z tym problemy to tylko na odczepnego powiedziec "nie lubie dzieci" i juz :)

ehh ciezka sytuacja... nie zazdroszcze. ;/
 
pok : rozumiem o co ci chodzi i z tym publiczne/prywatne sie z toba zgadzam... i gdybym byla w polsce czy w niemczech czy w skandyanwii (zwlaszcza!!!) to bym sie nawet nie wahala
nie ebde tu opisywac systemu fr. ale ja wlasnie od tego chce uciec! i dlatego mysle o szkole prywatnej
tutejszy system jest systemem 1. stresujacym, 2. oglupiajacym (wkuwanie na pamiec jak najwiekszej ilsoci materialu to podstawa, od 60 lat sie metody nie zmienily) 3. nie ksztaltujacym w absolutnie zadnym stopniu indywidualnosci dziecka!
wszyscy maja robic tak jak mowi p. nauczycielka, najlepiej zdana lekcja/odpowiedz to taka, ktra mozliwie byla najblizsza tego co pwoiedziala naucyzcielka
dlatego najlepiej nagrac na dyktafon i wykuc slowo w slowo
do tego szkoly tu maja mega dyscypline, ilosciowa 1 z najgorszych programow w europie
dzieci juz "za dzieci" sa zmeczone i przytloczone iloscia nauki
- pedagogika : nie ma tu takiego kierunku studiow !!!! jest nauczyciel techniczny(przedmiotu albo spycholog, psychologow w publicznych skzolach nie ma, a jak sa to wrazie problemu, nauczycielami oni nie sa...nauczyciel nie ma pojecia o psychologii, rozowoju psychice dziecka...
poza tym dyscyplina + krytyka - tez po stardowanemu
cale zycie slyszy sie z ejest sie 'nul' nawet jak jest sie dobrym, tylko po to zeby popchnac ucznia by zorbil jeszcze lepiej, jeszcze bardziej sobie wypruwal zyly...

absolutnie sie nie chwalac, bo to nie moje zaslugi... maz jest po 1 z najlepszych uczelni finansowych w kraju+ oxfordzie... i i tak TUTAJ we francji slyszal ze jest sredni badz w nioektorych dziedzinach "zerem"
nie urazajac nikogo : nie kazdy ma taki porfil ani z przedmiotow ani psychologiczny...
co jak dziecko jetsz naparwde slabym uczniem? ok nie musi byc doktorem ale nie kazde dziecko psychicznie da rade! i ja wlasnie takiego okaleczenia nie chce! po to mi jest potzreba prywtana szkola
nie po to by byl superbiznesmenem czy nie wiem kim...prezydentem!

moze byc cukiernikiem jesli ma taka ochote, ale nie zniose jak mi ktos psychicznie okaleczy dziecko
we francji najwiekszy % depresyjnych nastolatkow i mnostwo przemilczanych "szkolnych" samobojstw... dlatego KU**A ja tu nigdy przenigdy nie chcialam dac dzieci do szkoly i rodzic dzieci chcialam wrocic do PL !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

no to sie wywnetzrnilam....
 
Ostatnia edycja:
Dzięki Jos za odpowiedz:tak:
Pytam, bo od kilku dni boli mnie podbrzusze (chyba jajniki) i siakam często (nawet godziny nie wysiedzę), co u mnie jest dziwne, bo ogólnie mogłam w czasie pracy tylko dwa razy być na siku. Poza tym jest mi gorąco (a ja zmarzluch ogólnie). Muszę do piatku jeszcze wytrzymać z testowaniem, ale jedno jest dziwne, nie bolą mnie piersi:szok:, wokół sutków mam takie jakby białe guzki, nie wiem jak to nazwać:zawstydzona/y:

ooo i te guzki miallam :)
to sa gruczoly montgomerego czy jakos tak :) robia sie wlasnie w ciazy :)

asionek : hej :)

a ze mnie wlasnie uszlo powietrze... po godzinie szukania w web znalazlam informacje o cenie szkoly monterssori tu w wersalu (ceny rozne wedel kraju/miasta) no i ta przyjemnosc kosztuje 5000 euro/rok... na dodatek dane z 2009 wiec cholera wie czy sie podrozalo...
i nie wiem czy mam plakac bo w innych,"tanszych" miastach regionu paryskiego sa takie same szkoly za 300 euro, czy sie cieszyc bo np. w brukseli potzreba na nia 1000/miesiac... jakas paranoja normalnie
oxford dla trzylatka :) pewnie maja lepsze pastele ;)

cena niezla :)))
Jos przeczytalam twoje wypowiedzi na temat szkol we Fr i kurcze no , ale sie nie zgodze z toba .. nie wiem moze w Paryzu jest tak ?? ale tam gdzie ja bylam czyli tu na poludniu i w rejonach Alzacji nigdy nie spotkalam sie z czyms takim i moj maz tez nie ...


Asionek, no ludzie potrafią zaskakiwać, tylko szkoda że nie zawsze pozytywnie ;-) Ale zdziwiłabyś się, ilu ludzi nas już pytało o dzieci. Szczególnie pary, którym się udało i rodzina... Jak słyszę to pytanie, to krew we mnie się gotuje i łzy cisną się i z nerwów i ze smutku. Ale mój Emek zawsze wie jak wybrnąć z takiej sytuacji. Odpowiada za nas i mówi, że mamy jeszcze do zwiedzenia pół świata i wtedy też pada z jego ust pytanie w stylu: "A może macie ochotę polecieć z nami do Meksyku? Będziemy nurkować, jeździć konno, wspinać się, chodzić na imprezy etc...." ;-) Wtedy słyszymy odpowiedź w stylu:"No nie, mamy dziecko, możemy pojechać, ale nurkowanie i inne atrakcje to odpada" ;-)
mój Małż potrafi ukryć prawdziwe emocje, ja nie, dlatego to On zawsze mnie pociesza :tak:Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze jest nam ciężko po takiej rozmowie i doskonale wiemy, że żaden Meksyk a nawet wyprawa na Księżyc nie zastąpi nam naszego upragnionego dziecka...


ja wczesniej nie chcialam miec dziecka jeszcze i wsumie mi to zwisalo jak sie ludzie pytali :) no, ale to calkiem inna sytuacja
ja zgadzam sie z Pok nie musicie sie wdawac w szczegoly , ale niekotrym namolnym moze walnac prosto z mostu , ze macie problemy i tyle
nie kazdy wie i nie kazdy zdaje sobie sprawe , ze kogos moze tym pytaniem urazic
dlatego ja jak juz pisalam wczesniej , nie pytam sie o takie rzeczy poprostu


DZIEWCZYNY mam maleńką prośbę.... Trzymajcie kciuki do godziny 18 za mnie, mam misję do wykonania i jak się powiedzie, powiem dokładnie o co chodzi... Na razie bez zapeszania... Wybaczcie za chaotyczność mojej wypowiedzi...

TRZYMAJCIE KCIUKI, z góry za wszystkie dziękuję!!!!!!!

oki to mocne &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&& :)))))))))))))))))))))))))))))))))
 
boogie :-) ????? kurczę trzymam!!! &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&& !!!!

zizi mi się Twoje objawy bardzo podobają - ja cały czas trzymam, a teraz mocniej zaciskam :-) Ja też zmarźluch i u mnie objawem było m.in. własnie uczucie ciepła w mojej lodówce w pracy :-):-)

balbinka wybacz nierozgarniętym ludziom :sorry2:
 
reklama
Kocurek, ja nie muszę wybaczać, bo nic do nich nie mam ;-)
Pok, mi głównie chodzi o takich ludzi, co pytają się nas po 10 razy o dzieci. Kiedyś mówiliśmy, że przyjdzie czas, potem że się staramy i jak od 5 lat za każdym razem nas pytają, a my im na to, że się cały czas staramy, a ten ktoś przykładowo mówi do mojego męża :"nie potrafisz dziecka spłodzić?", lub mojego M siostra mówi do mnie:" Zostań u nas na miesiąc, to mój mąż zrobi Ci dziecko jak mój brat nie potrafi". Mnie takie coś w ogóle nie śmieszy i jest nam przykro jak ludzie drwią z nas. Ale to tylko świadczy o ich inteligencji albo raczej jej braku. To, że ktoś nas zapyta a nie widzieliśmy się ileś tam lat to looz, temat się ucina i spoko. Mnie najbardziej irytuje to, że ktoś wie, że staramy się od kilku lat o dziecko i potrafi z kilkunastu metrów w markecie sie wydrzeć, że sie jeszcze dziecka nie dorobiliśmy. No wtedy nerwy mi puszczają...
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry