hahah uśmiałam się z Waszych historii

Natalia na razie chodzi ubrana

nawet faza na zdejmowanie skarpet i kapci ostatnio minęła, chyba nie ma czasu

za to jak wieczorem zbiera się do kąpieli to pięknie mówi "ponie" i zdejmuje z tyłka spodenki
zabawki mam w kilku pudełkach i daję zamiennie, no ale ile razy dziennie można zbierać jedne, dawać drugie... wszelkie akcesoria kuchenne już wyczerpane, kredki woskowe to był zły pomysł bo najpierw je łamała, potem brzydziła się tymi połamanymi i robiła wrzask, przez cały czas domagała się kredek, wpychała je we wszelkie dziury typu gniazdko lub otwory na śrubki w zabawkach. choć też całkiem sporo na kartkach i w zeszycie porysowała

mama i tata też. nie mam pomysłów na nowe zabawy

najlepiej jak bym jej dała taty skrzynkę z narzędziami

to by się ze 3 dni bawiła
dziś była u mnie koleżanka z córeczką 9-miesięczną i Natalia była zachwycona siedzącym na podłodze i raczkującym bobasem. była dość delikatna, poza eksperymentem co będzie jak wjedzie w Nikolę jeździkiem i kilkoma innymi popchnięciami i przygnieceniami. ale ogólnie relacja super
a co do zasypiania u nas podobnie - kładziemy ją (najpierw jest kolacja, potem kąpiel, mycie ząbków i położenie spać) - i ona w tym swoim łóżeczku gada, śpiewa jeszcze z godzinę, czasem do 22.00 to trwa. czasem bawi się pluszakami które ściąga z parapetu, czasem grzebie w skrzyni pod łóżeczkiem i wyciąga rzeczy, albo stoi przy drzwiach i wygląda przez szybę... Jak mi kiedyś biała buzia tak "wychynęła" za tą szybą w półmroku to myślałam że na zawał zejdę...