Też miałam i jeszcze mam różne akcje ze swoją córką. Sporo czytałam o buncie dwulatka (bo dziecko od 1,5 roku już zaczyna ten etap)
mam kilka sprawdzonych sprawdzonych sposobów, które próbowałam na swojej córce. teraz każdy, kto ma styczność z moim dzieckiem mówi jakie ono jest grzeczne, a ja się tak nie denerwuję. :-)
- żeby dziecko nauczyć posłuszeństwa, zawsze ją uprzedzam. np. "liczę do 3. Jak mi tego nie oddasz, to sama do ciebie przyjdę i ci to zabiorę." I wtedy liczysz do trzech (dziecko po jakimś czasie zapamieta, że po 1 jest 2,a po 2 jest 3), jak ci nie odda, to idziesz do niego i zabierasz, mówiąc, ze "ostrzegałam". później moja Julka sama mi oddawała, albo jak do niej podchodziłam to sama mi oddawała i nie musiałam jej zabierać. A co najważniejsze ZERO krzyku
- zawsze też mówię "proszę" i "dziękuję". Przed chwilą Julcia wyrzuciła pudełko z kartami. Ja zazwyczaj mówię "o nie!" i "nie wolno tak robić! proszę to posprzątać". Córcia podała mi wszystkie karty :-)
- Dużo rozmawiać z dzieckiem! Dlaczego tego niewolno, bo dziecko będzie karane i nie będzie wiedziało za co

Nie jest alfą i omegą. Dla rodzica jest to oczywiste, ale dla dziecka nie...
- Mówić dużo o emocjach i je nazywać.
- A jak sprzątam z Julcią, to często z nią sprzątam na zasadzie zabawy. Np udaję, że zabawki skaczą, albo udaję śmieszne odgłosy. Julcia tak sobie zakodowała, że zużyte pieluszki wsadza się do kosza, że jak widzi brudną pieluszkę, to od razu idzie z nią do kosza :-) Bardzo pomagała swojemu miesięcznemu kuzynowi. Żeby nikt sobie nie pomyślał, że nie sprzątam brudnych pieluszek
- nie krzyczę na nią i nie daję jej klapsów, czy kar. Ona jeszcze tego nie rozumie. Pamiętajcie drogie mamy, że AGRESJA RODZI AGRESJĘ. Że jak krzykniesz na swoje dziecko, to ono krzyknie dwa razy głośniej. Ja mówię częściej spokojnym tonem, czasem mówię podniesionym i stanowczym głosem. Myślę, że wystarczającą karą jest odejmowanie dziecku przywilejów w danym dniu. Można też np na pocieszenie dać nagrodę, powiedzmy podlewanie razem kwiatków
- Znalazłam też genialny sposób na podawanie leków mojej córce. Ona bardzo lubi chodzić na spacer. Zaczęłam z nią rozmawiać. Że lekarstwo jest po to, żeby była zdrowa, a jak będzie zdrowa, to pójdzie na spacer. czyli , że jak będzie brać leki to pójdzie na spacer :-) i co się stało? jak wcześniej trzeba było w nią wlewać siłą, tak później sama łykała syrop i sama łapała sól morską, żeby jej psik psik do noska:-)
każde dziecko jest inne, te metody mogą zadziałać na moje dziecko, a na inne nie podziała.
I przede wszystkim: NIC NIE PODZIAŁA JAK RODZIC NIE BĘDZIE KONSEKWENTNY! Trzeba w dziecku zbudować autorytet i zaufanie. Bo co z tego, że mama powie "jak nie posprzątasz to nie kupię ci lizaka" jak potem i tak mama sama sprząta i kupuje łakocia... To dziecko sobie kalkuluje, że nie warto sprzątać, bo i tak dostanie to czego chce. No i dziecko nas sprawdza. Na każdym kroku.
- no i jak czegoś nie wiem, to od razu do komputera i szukam...chociaż nieraz łatwo się mówi. Mam nadzieję, że moje rady będą pomocne, bo u mojego dziecka się sprawdziły. Oczywiście są sprawy, z którymi sobie nie radzę, też często krzyczy, się buntuje. Ale mniej. ;-) Ale się mądrzę, co?
Ale prawda jest taka, że piszę to, bo może pomogę którejś mamie.
