U mnie pojawiły się kłopoty z nogami. W zeszłym tygodniu wylądowałam nawet na ostrym dyżurze bo podejrzewano zakrzepicę żylną. Bogu dzięki okazało się że to "tylko" zastój z zaczynającym się zapaleniem żył. Łykam więc Detralex, noszę rajstopy p/żylakowe (te "medyczne" o których wam pisałam - ala rajtki prababci) i uspokoiło się.
W majówkach wyczytałam że jedna z dziewczyn określa swój stan jako "wieloryb na mieliźnie" uważam że to rewelacyjnie oddaje moją sprawność. Choć na razie twierdzę że jestem jeszcze "mały dzielny hipopotam". Najgorzej jest wstać z pozycji leżącej i przewrócić się na drugi bok. W nocy jest absolutny koszmar - budzę się co godzina bo albo do kibelka, albo Mała kopie, albo mam skurcz macicy/łydki/barku itd, albo niewygodnie, albo coś się złego mi się przyśni. Z tego powodu funkcjonuję coraz gorzej.