Byłam dziś u pielęgniarki na co miesięcznym ważeniu i mierzeniu Kuby.
Pielęgniarka kazała mi (sugerowała), żeby po pierwsze:
- picie już nie z butelki tylko z kubeczka,
- dawać małemu to co my jemy, tzn. sukcesywnie zmieniać jego dietę,
- nie mielić blenderem tylko już gnieść widelcem.
Co do pierwszego i ostatniego - zgadzam się, ale z tym drugim, to mam mieszane uczucia. Takim maluchom zupki czy potrawki z mięskiem powinno się gotować na 2-gim wywarze (pierwsza wodę odlać, bo może powodować alergie, a niestety moje dzieci alergiczne), część naszych produktów jest sama w sobie alergenna, nie mówiąc o tym, ze obecnie preferuje się, aby wprowadzać gluten w niewielkiej ilości i przez mniej więcej 2 m-ce nie zwiększać "dawki", dopiero po tym czasie jeśli wszystko jest OK, to można dawać już normalnie produkty zawierające gluten.
I bądź tu mądry... póki co na razie zostanę przy słoiczkach, bo mam ich jeszcze trochę, a poza tym staram się być mimo wszystko sporo poza domem, a jak wracamy, to mały już jest taki głodny, że nie zdążyłabym mu przygotować na szybko, a tak to słoiczek do gorącej wody na chwilę i jemy. Tylko chyba skuszę się na te słoiczki dla ciut starszych dzieci, które mają już takie troszkę grubsze kawałki jedzenia.