kochane, ja już po fryzjerze, ale musiałam Wam na wątku opisać, co wyprawiała moja akrobatka u fryzjera właśnie. I nie były to delikatne kopniaczki. Obrywałam regularnie w boki i żebra i to tak, że aż podskakiwałam...Albo nogą mi jeździła po ściance macicy - normalnie nogę przyciskała i jechała a gula się przesuwała. Matko, co ja przeżywałam przez te dwie godziny...Chyba niezbyt jej się podobało;-)