No, a mogło być tak pięknie :-(. Znowu wróciły nocne pobudki. Było cudownie: o 20 już spała, krótka pobudka ok. 3 i spanie do 6-7, a mamusi nawet pozwalała do 8. Po powrocie ze świątecznych wczasów wszystko się przestawiło. Już u moich rodziców zaczęła się wybudzać w nocy. Myślałam, że to może dlatego, że spałyśmy w jednym łóżku. Ale po powrocie do domu, już można powiedzieć regularnie pobudka ok. 23, ok. 2 i ok. 4, a dzień zaczyna się o 7
. Poza tym wieczorne usypianie też nie należy do najprzyjemniejszych. Martyna strasznie się wierci i przewraca z boku na bok i próbuje tak zasnąć, za chwilę obraca się na plecy i to ją wybudza, ech. A miałam w planach wrócić do "dużego" łóżka, do męża. W tej sytuacji nie ma sensu, bo się w nocy nabiegam jak maratończyk, a poza tym niania uległa awarii
. Jak to życie weryfikuje doskonałe plany
;-).
. Poza tym wieczorne usypianie też nie należy do najprzyjemniejszych. Martyna strasznie się wierci i przewraca z boku na bok i próbuje tak zasnąć, za chwilę obraca się na plecy i to ją wybudza, ech. A miałam w planach wrócić do "dużego" łóżka, do męża. W tej sytuacji nie ma sensu, bo się w nocy nabiegam jak maratończyk, a poza tym niania uległa awarii
. Jak to życie weryfikuje doskonałe plany
;-).
) ale za to pobudka o 6tej, zje, pobawi się z godzinkę i ... zasypia na kolejne dwie. A ja wybita ze snu kompletnie snuję się po domu. O 19tej spać nie pójdę, choć czasami padam na twarz 
ja tak robię i leżymy sobie wtedy w trójeczkę Ja Paula i mój mężuś:-)
nas to cieszy- ale nie wiem na jak długo- bo czasem Sarenki marudzenie doprowadzało mnie do szału...tyle ze ja zajmuje si enią co 2go dzien (wymiennie z mezem)wiec jest mi lzej- wydaje mi sie ze chodzenie do pracy jest 100 razy lzejsze od wychowywania dziecka i siedzenia w domu- w domu non stop sie cos robi- pranie prasowanie posiłki- i tak w kółko i nic nie widac....ale kocham ta maja Sarenke- i dobrze mi z nia tez w domu- ach ale bajduze...sorry- buziaki