Czy dzidzius ktorejs z Was chorowal jak mial miesiac?
Moja Wiki wlasnie sie rozchorowala - ma straszny katar, ale nosek ma czysty, bo wszytsko zalega jej gdzies nizej

i do tego zaczerwienione gardelko. Bylam z nia u dyzurnego lekarza, ale odeslal nas do szpitala. W szpitalu powiedzieli, ze ta infekcja szybko moze sie przerodzic w zapalenie oskrzeli lub pluc i chcieli ja zostawic i dac antybiotyki. Ja nie wyrazilam na to zgody i ciagle mam dylemat czy slusznie postapilam. Strasznie boje sie szpitali, nie chce zobaczyc mojej pociechy z welfronem w glowce, patrzec jak faszeruja ja antybiotykami itp

Jestem zalamana jak patrze jak ona cierpi a ja nic nie moge zrobic

Dzis byl u nas jeszcze inny pediatra - powiedzial, ze w oskrzelach jeszcze nie ma zadnych zmian i dal jej troche lekow. Kazal sie codziennie konsultowac z naszym lekarzem i sprawdzac czy stan sie nie pogarsza. Tylko, ze nasz pediatra jest jednym z lepszych w okolicy i zeby sie do niego dostac trzeba odczekac kilka dni. Nie mam do niego nr na kom

Zadzwonie chyba rano do przychodni i zapytam czy moze przyjsc po pracy prywatnie do nas.
Czy ktoras z mam przechodzila chorobe tak malego dzidziusia? Pls napiszcie jak sobie z nia poradzilyscie. Moj maz upiera sie, ze powinnismy jak najszybciej oddac ja do szpitala, ale wg mnie skoro nie ma jeszcze zapalenia oskrzeli, to mozna sprobowac ja samemu wyleczyc. Co o tym myslicie?