Renee własnie miejsce urodzenia, to jet miejsce urodzenia i tak jest u nas od "zawsze". Ja mieszkam 80 km od Warszawy a urodziłam się w Warszawie i tam mam moją metrykę (akt urodzenia) i jeśli jej potrzebuję np. do szkoły czy do ślubu, to muszę jechać do Warszawy, złożyć wniosek o wydanie i czekać...
Ja będę rodziła w szpitalu powiatowym w Węgrowie - tam urodziłam Krzysia i nie mam złych wspomnień co do samego porodu jak i personelu.
I wcześniejszy lekarz, który prowadził ciążę z Krzysiem i obecny tam pracują.
A dodatkowo zaliczam przed samym porodem trzy wizyty (1 już 17 sierpnia) prywatne u ordynatora oddziału gin-poł. i wtedy to już skaczą położne jakby dostały coś w kopercie - a nic im ostatnio nie dałam, nawet myślałam o jakiejś dobrej kawie i czekoladzie ale potem to zapomniałam i też jakoś się obyło. A przy porodzie był właśnie sam ordynator i to on mnie szył z czego jestem bardzo zadowolona (choć na dyżuże był inny lekarz). Fakt, że rodziłam w godzinach, w których był w szpitalu, bo tak to nie wiem czy by specjalnie do mnie przyjechał.
Agutko wiesz jakie było moje zdziwienie jak zobaczyłam porodówkę

Pomyślałam gdzie ta porodówka, którą tyle razy oglądałam w gazetach i telewizji

Ale urodziłam, przeżyłam i mam się dobrze.
I zawsze w chwilach zwątpienia sobie tłumaczę, że przecież kobiety rodzą po 5, 6, 7 a nawet 8 dzieci i też żyją wiec i ja dam radę
