reklama

samopoczucie przyszłych mam

hahaha no to widzę, że wszystkich dopadło
Mój tak samo zaczyna łapać stresa, chyba po tej szkole rodzenia zaczęło do niego docierać,że to już tak blisko i w ogóle
Częściej mówi o Aleksie,że już chciałby go zobaczyć, planuje jak to będzie, ile godzin spędzimy na porodzie i taki tam głupotki
a niby tacy twardziele z nich
 
reklama
MantaZG- odnośnie tych obaw, które opisałaś wczoraj to ja mam dokładnie to samo, a przed snem to już wogóle mnie ogarnia masakra i rozmyślam o tym wszystkim, tysiące myśli, obaw itd, boję się czasem, że nie zdążę dojechać do szpitala (mam 60km), albo jak zaczne rodzić to nie będę pewna na 100 % czy to "już"... ahh
Ja niestety nie mogę zbytnio z moim o tym porozmawiać, on się do tego nie nadaje :( czasem mi przez to jeszcze bardziej smutno, no ale co poradzę :((
 
Kochane, a ja na weekend jednak wylądowałam na oddziale. A było tak: całą sobotę szalałam na ostatnich dzidziusiowych zakupach (pościel, rożek, jeszcze kilka ciuszków) i zauważyłam, że co chwilę twardnieje mi mocno brzuch i trochę pobolewa. Ponieważ do tej pory kompletnie nic nie czułam ze strony brzucha a to napinanie zaczęło być naprawdę bardzo mocne, postanowiłam na wszelki wypadek to sprawdzić. Na oddziale zrobiono mi KTG i okazało się, że skurcze są (choć w zasadzie niebolesne) a przy badaniu 1 cm rozwarcia! Byłam w strasznym szoku. Zostałam trzy dni w szpitalu, dostałam fenoterol co cztery godziny i kroplówkę z magnezem. PO drugiej dawce wszystko się uspokoiło. W domu mam się oszczędzać, trochę leżakować ale nie dali mi żadnych leków! Mam wytrzymać ze dwa tygodnie, potem cięcie. Młody ma 2,5 kg.

Bozienka - ja miałam cc, cięcie miałam o 8.40, a następnego dnia o 9 kazali mi wstać. Wstałam, wyprostowałam się (bolało) ale po tym pierwszym wyprostowaniu już chodziłam normalnie prosto, oczywiście szwy ciągnęły, ale nie chodziłam zgięta tylko wyprostowana. To jest bardzo indywidualna sprawa, ja cięcie wspominam bardzo dobrze.
 
Ja mam skurcze macicy już od jakiegoś miesiąca, ciagle na nospie i magnezie, ale jakos specjalnie to nie pomaga, bo brzuch i tak twardnieje i skurcze mam czesto, moze powinnam tez wiecej lezec i odpoczywac, ale nie potrafie tak, musze cos ciagle robic... ;/
 
tunia23- 37 tydz jutro mi sie zaczyna :szok: mam na 2 marca termin...no wiem wiem może powinnam leżeć, ale dla swojego zdrowia psychicznego nie pozwolę sobię na takie gnicie, poprostu tak już mam :((
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry