agnes ja mialam podobna sytuacje... dawca poprostu obrocil sie na piecie i odszedl. Nie interesowalo go, ze jestem w ciazy, ze ciaza byla zagrozona, ze zostawil mnie z wynajetym mieszkaniem, z naszym psem, ze wszystkim... Przez miesiac zwodzil mnie, ze musi sobie wszystko przemyslec, ze mam dac mu czas. W rzeczywistosci ten czas wykorzystal nie na przemyslenia tylko na imprezy i chlanie... Bardzo zle sie czulam, ciagle wymiotowalam, bylam na lekach na podtrztmanie ciazy i musialam ciagle lezec. A on nawet mnie nie odwiedzil, bo twierdzil ze to jeszcze nie czas.... noz k.rwa mac...To bylo juz dla mnie przegiecie. Napisalam mu ze ma mi dac swiety spokoj i nigdy sie juz do mnie nie odzywac. Posluchal. I wiesz co? Pomimo, ze sytuacja byla beznadziejna i zdawalam sobie z tego sprawe, ze z tego juz nic nie bedzie, to i tak cholernie ciezko bylo mi napisac tego smsa... Ale zrobilam to i uwazam, ze to byla najlepsza decyzja w moim zyciu

Bo przestalam sie prosic i ponizac. I przekonalam sie, ze jemu tak naprawde nie zalezy ani na mnie, ani na dziecku... I choc jeszcze dlugo mialam nadzieje ze moze o nas zawalczy to teraz ciesze sie, ze tego nie zrobil. Dla mnie on juz poprostu nie istnieje. Dobrze ze mialam sile i odwage zrobic "ciecia" w moim zyciu... I Tobie Kochana radze zrobic to samo
losiu pomysl o synku. On jest coraz wiekszy, coraz wiecej rozumie... Twoja sytuacja jest o tyle prostsza, ze zdalas juz sobie sprawe, ze to nie jest milosc... Ciezko jest zakonczyc zwiazek, oj bardzo ciezko. A szczegolnie gdy jest dziecko... Ale tylko marnujesz z nim czas. Zreszta co ja Ci bede pisac, sama dobrze wiesz jak jest. Pamietaj tylko, ze czasami strach przed rozstaniem jest gorszy niz samo rozstanie...
Mikulek dzis znowu wymiotowal co chwile. Zadzwonilam wiec do lekarki a ona natychmiast kazala nam sie udac do szpitala. Zapakowalam wiec Malego i pojechalismy. Oczywiscie w Izbie Przyjec potraktowali mnie jak histeryczna matke, ktora nie ma co robic w domu i sobie dla urozmaicenia czasu jezdzi z dzieckiem do szpitala;/ No cholera mnie juz na ta sluzbe zdrowia bierze... Zrobili Mikolajkowi usg brzuszka i badanie krwi i wykazalo, ze wszystko wporzadku. Wiec pani doktor stwierdzila, ze wszystko dobrze i mamy wracac do domu;/ Wkurzylam sie strasznie... Jutro idziemy do lekarza prywatnie!