kabaretka właśnie nie jem dużo więcej,jem normalnie tak jak przed ciąża,staram się nawet unikać słodyczy,w sumie to wogóle ich nie jem.I nie wiem skąd te kilogramy tak do góry lecą
.strach pomyśleć co będzie na samej końcówce
.
A na wizycie byłam z mamą,nie wiem co bym bez niej zrobiła,jest moim wielkim wsparciem i podporą :-). A co do mojej reakcji to w sumie nie mogłam uwierzyć że widać jajka i siusioka
,dopytywałam się pana doktora czy to napewno chłopak bo zdążyłam już uwierzyć że to dziewczynka będzie przez to że taka brzydka się robię
. A Ty z kim byłaś na usg ?
A tak pozatym to ładna pogoda bardzo pozytywnie na mnie wpływa,problemy znikają :-),aby tylko do wiosny :-).
A jutro wybieram się z prababcia na małe zakupy dla Kubusia :-).
kabaretka a Ty już coś kupowałaś dla swojego malca?
.strach pomyśleć co będzie na samej końcówce
.A na wizycie byłam z mamą,nie wiem co bym bez niej zrobiła,jest moim wielkim wsparciem i podporą :-). A co do mojej reakcji to w sumie nie mogłam uwierzyć że widać jajka i siusioka
,dopytywałam się pana doktora czy to napewno chłopak bo zdążyłam już uwierzyć że to dziewczynka będzie przez to że taka brzydka się robię
. A Ty z kim byłaś na usg ?A tak pozatym to ładna pogoda bardzo pozytywnie na mnie wpływa,problemy znikają :-),aby tylko do wiosny :-).
A jutro wybieram się z prababcia na małe zakupy dla Kubusia :-).
kabaretka a Ty już coś kupowałaś dla swojego malca?
Ale musze sie pochwalic: kupilam dzisiaj 2 pary polspioszkow, 3 body i 1 kaftanik. :-) Jestem cala przeszczesliwa, chociaz chcialam znalezc wiecej kaftanikow, ale nie bylo. Bardzo mi zalezy by kupic wiazane (podobno na poczatek dla niedoswiadczonej mamy o wiele latwiejsze w uzyciu), ale NIGDZIE nie bylo. Eh. 
.
Ale nie powinnam o tym myslec. Po prostu doskwiera mi samotnosc. Niby spotykam sie ze znajomymi, ale to nie to samo. Oni fakt sluchaja mnie, rozumieja ale nikt (prawie) z moich znajomych nie ma dziecka lub sie go spodziewa, wiec ja sie czuje taka pozostawiona w tyle. Np. spotkalam sie kilka dni temu z kilkoma znajomymi w restauracji, potem oni planowali isc do pubu, a ja juz niestety nie moge, bo przeciez nie bede przebywac w pomieszczeniu dla palacych :-(I tak rozstalam sie z nimi, pojechalam do domu...