Wychodza mu zeby to na pewno, wiec na pewno to jest przyczyna tego, ze jest rozdraznmiony, chociaz teraz np lezy i bawi sie grzecznie, bo sie wyspal, ale zaloze sie, ze taki stan rzeczy potrwa hmmm z 5 minut. Jestem juz tym wszystkim tak rozdrazniona;/ nie moge wyjsc z nim na dwor, bo ciagle musze targac, na zakupy nie moge isc, bo trudno jest je robic jedna reka, a w drugiej trzymac jego, jak juz go wloze do wozka to jest taki przerazliwy wrzaski, ze nie mozna sie na niczym skupic, bo az sie rece trzesa. Wyprawa samochodem to juz w ogole nie mowie...w jedna strone spi, ale za to w powrotna..to juz jest nie do opisania. Cale szczescie zasypia o 18.30 - od kilka dni wczesniej, zazwyczaj po 19 i spi do rana, moze raz sie w nocy obudzi. Ale co z tego jak wieczorem jestem juz tak styrana calym dniem, ze nie mam sily nic wiecej robic. No czasem wyjde, ale tez mi sie za specjalnie nie chce. Nie mam juz sily..