Karolina-bg rzeczywiscie, Twoja sytuacja jest inna niz nasza. Strasznie przykro sie czyta o takich rzeczach, bo nie powinny sie zdarzac. Dobrze, ze masz swoje dzieci, one Ci pomoga przejsc przez ten trudny czas - mi bardzo pomoglo w tych najtrudniejszych chwilach to, ze mialam Sare. Gdyby nie ona to pewnie bym sie zalamala i nie wychodzila z lozka.
A u nas tez problemy...U mojej mamy wykrryli guzek w piersi - w sumie po mammografi i usg wyszlo, ze sa 3 (2 pozostale bardzo male na szczescie). W sumie nie wygladaja na zlosliwe, ale kto wie. W przyszlym tygodniu ma biopsje prawdopodobnie i sie okaze. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze, bo w sumie podobno 90% zmian w piersiach jest niezlosliwa, a ona bardzo wczesnie to zauwazyla. No i zlosliwe wygladaja troche inaczej, z tego co ja wiem...Ale i tak sie martwie, chociaz ona chyba mniej - tylko sie wkurza ze nic jeszcze nie wie na pewno.
Sarze ida zeby hurtem, ciagle placze i narzeka ze boli glowa - chyba po prostu nie potrafi dokladnie umiejscowic bolu. Juz dzisiaj dalam jej paracetamol na noc, bo ostatnia meczylysmy sie obie strasznie.
Poza tym szykujemy sie do swiat. Zostalam mianowana glownym organizatorem wigilii na 18 osob, chyba dlatego ze moja mama juz nie chce tego robic

Ja bardzo lubie swieta, nawet jak dzieje sie zle to przynajmniej jest to mily czas z rodzina. Teraz jak jest Sara to jeszcze bardziej, bo ona tez czeka na prezenty i choinke (chociaz nie wie, kiedy to bedzie, ale zostala wyedukowana i wie ze bedzie), a dzieki niej ja sobie tez przypominam jak czekalam na swieta jako dziecko.