Całkiem odwrotnie odbierasz to co pisze, bo mnie właśnie doluje myśl, że on może się pojawic a nie to, że się nie będzie interesował nami. Wole żeby zostało tak jak jest bo właśnie dużo łatwiej zapomnieć o kimś kogo nie ma i kto się nie odzywa. Mnie martwi właśnie to, że się może obudzic jak już dziecko bedzie na świecie i może roscic sobie do niego prawa. Jak się trzeba widywac z ojcem dziecka i dzielić się opieka to o wiele trudniej jest ułożyć sobie życie od nowa i zapomnieć. Jeśli chodzi o babcię to też nie ma na co liczyć, bo również nie podejmuje żadnych kroków żeby dowiedzieć się co słychać u jej wnuczki i nikt z jego rodziny ani znajomych nie kontaktuje się ze mną. Tylko tak gadala jak jeszcze byliśmy razem z "tatusiem" u lekarza i dowiedzieliśmy się że będzie dziewczynka, że zacznie robić sweterki na drutach dla wnuczki. Zresztą oni mieszkają 250km ode mnie, więc i tak nie byłoby co liczyć na jakąkolwiek pomoc... Ale mogliby chociaż zapytać czy żyje, co z dzieckiem i czy stać mnie żeby kupić wszystko dla małej.
Hejka to moja wina, bo pomylilam Cie z inna dziewczyna. Cofnelam sie o kilka dobrych stron, by odswiezyc sobie nasze historie, ktore choc sa do siebie podobne, to i tak sie roznia. Takze, przepraszam za tego posta. Odkad jestem na tym forum (tylko 4 miesiace) to jest nas dosc duzo. Serce mnie boli bo przybywa nas wiecej. Do mojego porodu pewnie jeszcze nas przybedzie
Mysle, ze w naszych sytuacjach, cokolwiek by nie bylo , bedzie zle.
Z jednej strony - chcialabm, by moj Ex sie obudzil. Ja juz nie chce byc z nim, ale bardzo chcialabym by Emma miala tate. Wiem, ze mieszka 1200 km od nas. Nie oczekuje od niego wizyt co weekend. Ale przeciez jest skype, moze wyslac kartke na urodziny czy swieta. Nawet jakby przyjechal 2 razy w roku na kilka dni. Zeby to dziecko wiedzialo, ze gdzies tam ma tate.NIe chce by w przyszlosci miala problemy z psychika, ze zostala odtracona przez wlasnego ojca , przez dziadkow i wujkow i ciocie. Mnie to bardzo boli a co dopiero ja. Gdyby jednak sie obudzil, to ja bym cierpiala. Musialabym patrzec sie na jego szczesliwy zwiazek z inna i jej corka. Serce by mi peklo, widzac, ze to dziecko lepiej traktuje niz swoje wlasne. Jeszcze jakbym slyszala,ze ona mowi do niego tato, tak koniec. Chyba nigdy bym sie z tego dolka nie podniosta. Pewnie zmienilabym sie w jakas zgorzkniala, pelna nienawisci do swata babe.
Ale z drugiej strony - mam tez bardzo egoistyczne podejscie. Tak bardzo mnie skrzywdzil, ze nie chce tego czlowieka nigdy na oczy widziec. Ta obcja w ktorej on nie chce miec z nami kontaktu jest dobra, ale tylko dla mnie a nie dla dziecka. W tym momencie to mam szanse zapomniec i postarac ulozyc sobie nowe zycie, ale moje dziecko bedzie zyc w swiadomosci,ze zostalo odtracone zanim jeszcze przyszlo na swiat. U mnie w rodzinie same szczesliwe pary, tylko moja corka nie bedzie miala taty, i juz wiem jak bedzie mi ciezko , kiedy zacznie przychodzic do mnie z placzem, ze wszyscy maja tatusiow tylko ona nie. Ja juz placze jak sobie o tym pomysle.
Dlatego cokolwiek sie wydarzy, zawsze bedzie zle. NIe wiem jakie Ty masz odczucia, czy w ogole myslisz o przyszlosci? Jaka obcja by byla dla was najlepsza ?Rowniez boje sie , ze za kilka lat cos mu sie odwidzi i nagle przypomni sobie, ze ma corke. Wiem, ze po porodzie nic sie nie zmieni, setki razy powiedzial, ze nigdy nie pokocha tego dziecka i nie chce jej na oczy widziec. Ale czy nadal tak bedzie myslal za 5-10 lat?? Tego nie wiem. Tak samo jak ty, boje sie, ze przyjdzie czas,ze bedzie chcial mi ja odebrac. Ma firme, jest bogaty, bedzie mial szczesliwa pelna rodzine. Wiadomo, ze u niego beda lepsze warunki niz u mnie.
Jesli chodzi o Twoja sytuacje, to masz racje. Gdyby sie obudzi i bedzie chcial brac udzial w wychowywaniu dziecka to niestety, bedziesz musiala widywac go czesciej niz bys tego chciala. Bedziesz musiala oddawac mala na jakies 2 weekendy w miesiacu, pewnie tez mu dadza kazde swieta. Nie wiem jak bym przezyla to, zebym nie mogla miec przy sobie dziecka podczas swiat. Kurcze, powiem ci ze nie masz ciekawie, jak sobie glebiej o tym pomyslec. Moze rzeczywiscie bedzie lepiej jesli da wam spokuj. Latwiej bedzie Ci dojsc do siebie i latwiej tez bedzie ci zaczac nowe zycie. Mysle, ze kazdej z nas jest ciezko komus doradzic, bo wszystkie jestesmy praktycznie w takich samych sytuacjach. Z jednej strony chcialabym by dziecko mialo ojca a z drugiej strony ja juz nie chce miec takiego partnera. Takze, pozostaje nam czekac do porodu i poczekac
Pozdrawiam cie cieplutko i jeszcze raz przepraszam, ze pomylilam twoja historie z inna dziewczyna Az mi troche glupio.....