bezsenna
Fanka BB :)
Młoda Wcale mi nie zostało niewiele
Jak tak dalej pójdzie, to może nawet urodzisz przede mną :]
Samasamotna Ja już nie pamiętam, kiedy było pierwsze ktg, ale stosunkowo niedaleko terminu porodu. Może z 1,5 miesiąca.
abundzu Chyba muszę znowu popatrzeć na Twojego smoka, żeby mi przeszły głupie myśli...
Krropelka Dziękuję... Czuję dokładnie to, co napisałaś...Mam jednak więcej negatywnych myśli niż pozytywnych. Czasem te myśli są takie, że powinnam się wstydzić jako matka i jako kobieta...
Emejj Zastanawiałam się co, u Ciebie. Już się bałam, że coś się stało... A jak znosisz ciążę? Już lepiej?
Samasamotna Ja już nie pamiętam, kiedy było pierwsze ktg, ale stosunkowo niedaleko terminu porodu. Może z 1,5 miesiąca.
abundzu Chyba muszę znowu popatrzeć na Twojego smoka, żeby mi przeszły głupie myśli...
Krropelka Dziękuję... Czuję dokładnie to, co napisałaś...Mam jednak więcej negatywnych myśli niż pozytywnych. Czasem te myśli są takie, że powinnam się wstydzić jako matka i jako kobieta...
Emejj Zastanawiałam się co, u Ciebie. Już się bałam, że coś się stało... A jak znosisz ciążę? Już lepiej?
Ostatnia edycja:
Miałam na ten wątek zaglądnąć wcześniej,ale jakoś nie mogło do mnie dotrzeć,że jednak rzeczywiście zostaję z tym wszystkim sama. Mój facet, nie dość,że jest alkoholikiem,trzeźwego go nie widziałam od długich kilku tygodni, to jeszcze lubi bić i znęcać się psychicznie. Znalazł sobie kochankę, mnie zostawił w mieszkaniu samą,bo od jakiegoś czasu prawie go w domu nie ma,chyba że go najdzie czasem,żeby wpaść i się przespać albo napić się dla odmiany przed komputerem. Stwierdził,że nie będzie mi dawał żadnych pieniędzy,bo ja się nie dokładam finansowo do niczego (kur...jak?????? przecież nikt mnie do pracy nie przyjmie,nie mam grosza przy sobie!!),a w dodatku on nie ma mieszkania posprzątanego na błysk i ja nie gotuję. Ostatnio było ciężko,bo przez kilka dni nie miałam prawie co jeść,dokarmiała mnie koleżanka,bo pobił mnie tak,że rodzina nie mogła mnie w takim stanie zobaczyć. Jak mu oświadczyłam,że się wyprowadzam, to znowu dostałam,no bo o co mi chodzi? Przecież dach nad głową mam,pralkę mam,wannę i łóżko też...A przecież jego i tak nie ma w domu,więc mam spokój. No powiem wam...lepiej niż w niejednej telenoweli. Wiem,że powinnam odejść,ale to jest takie ciężkie...Mam gdzie iść,mój były zaproponował,że mi odstąpi jeden pokój i mnie zamelduje,muszę tylko poczekać,aż skończy remont. Ale nie wiem co z tym psycholem zrobić...Już nie wspomnę,że ma 6 wyroków w zawieszeniu i sprawę w toku...Radzą mi,żebym wpisała przy porodzie ojciec nn,ale stwierdziłam,że nie odpuszczę mu alimentów,choćby miało to być 50 zł. Chcę mu dać szansę bycia ojcem,może jak zobaczy dziecko,to się opamięta? Wiem,że naiwna jestem,ale tak się w tym wszystkim pogubiłam... Boję się go,a jednocześnie nie potrafię odejść.Kocham,ale nie chcę takiego życia....:-( Czuję się,jakbym była od niego uzależniona tak jak ludzie od papierosów albo narkotyków... I tak źle,i tak niedobrze. W dodatku nie mam pracy, na żadne macierzyńskie nie mogę liczyć,bo 2 lata pracowałam bez umowy i mnie bez słowa wyjaśnienia zwolnili jak zaszłam w ciążę...Jestem załamana.
Mam nadzieję, że Twój ex szybko skończy remont, bo to będzie najlepsze wyjście z tej sytuacji. Napisz, jak się czujesz, czy z dzieckiem jest wszystko ok przez te stresy, które przechodzi?