KRROPELKA
Fanka BB :)
przyszla mama26 no widzisz jaka niewdziecznica ze mna... nie docenilam, ze ex chcial mnie rozerwac...
a ja sobie dzis z kolezanka gadalam wlasnie o "tesciowej". i mimo, ze mam wiele powodow by byc jej wdzieczna. i naprawde dostalam od niej wiele serca. przede wszytskim przyjelam mnie do swojego domu (i na swoje utrzymanie) kiedy przybylam do ex do szwecji. czulam sie tam naprawde jak w domu. nigdy niczego mi nie wypomniala. kiedy wyszlo jak wyszlo z ex tez byla dla mnie wsparciem. czekala na wnuka a mnie traktowala jak corke.
jednak oststnio mialam spory problem z porozumieniem sie z nia. do niej nie dociera to, ze jej syn jest chory i w zwiazku z tym nieodpowiedzialny a czasem niebezpieczny.
poza tym jak zaczelam sobie analizowac jej opowiesci o tym jak go wychowywala to w sumie widze jakie bledy popelnila. i sama nie wiem jak ich uniknac w wychowaniu Fifka.
a mianowicie usilowala wynagrodzic swojemu jedynakowi brak ojca. wiele robila dla niego i za niego. a on im wiecej mial tym mniej to docenial. dbala by dom byl wysprztany i z obiadkiem. a od ex wymagala w sumie niewiele. a poniewaz do 14 roku zycia byl niejadkiem (teraz ma mega bebch i rozstepy na brzuchu
) to mu obierala jabluszko i dzielila na czastki by zjadl.
ponadto uchodzilo mu plazem wszytsko co nawywijal. a jesli przynioslo to kase to sadze ze spotkalo sie wrecz z poklaskiem.
a jak patrze na oststnia sytuacje to sie w tym upewniam. bo tesciowa od poczatku wiedziala, ze ex cos kombinuje ze skarbowka. taki naprawde mega przekret na spora kase. i jakos nie widzialam by to krytykowala. a jak kase tak zdobyl to byla raczej wrecz szczesliwa. bo sama miala teraz probllemy z kasa a on jej wkoncu mogl oddac dlug i kupil od niej auto (wkoncu sie dowiedzialam co za lizmuzyne sprawil sobie ex

- takie krowiaste volvo kombi- straszny rzech- szczerze rzeklszy wolalabym za te kase dobry rower- przynajmniej bylaby pewnosc, ze wroce nim gdzie dojechalam 

) no i pewnie w ogole pozypal gorszem. a teraz jeszcze na prawo i lewo trabi, ze go wsadzic nie moga bo ma chora glowe.
wiec ja bym na jej miejscu sie wstydzila za niego. a ona chodzi dziwnie zadowolona z jego sprytu i "zaradnosci". jak dla mnie dala sie kupic...
nie chcialabym tu wyjsc na jakas swieta, ale... od kiedy jest Filip na swiecie staram sie odbudowac w sobie wiele zasad, ktore zanikly w czasie zwiazku z ex. chce byc moralnym wzorem dla syna a nie tylko gderajaca teoretyczka.
i jakos zaczely mnie te przekrety ex obrzydzam bardzo.
zanim ex ta kase zdobyl to bardzo sie bal, ze go wsypie z ta spraw do skarbowki. a mnie poniekad tez w to wplatal (dlugo by tlumaczyc co i jak) to byl przez jakies 2 dni bardzo milusi. proponowal mi nawet konkretna kase lapowki za milczenie.
i wiesz co? powiedzialam mu zeby sobie ta kase wsadzil gdzies. bo jesli pojde do skarowki to tylko sie bronic. a jego w nic wkopywac nie zamierzam. a brudzic sobie rak jego kasa tez nie planuje. i nie chce miec do czynienia z jego interesami. bo mam zbyt wiele do stracenia jako jedyny odpowiedzialny rodzic Fifka.
wsypal go ktos inny, ale kase zdazyl wyskubac. i milusi przestal byc. a mamusie swoja tym chyba niezle udobruchal...
wiec tak ogolnie mysle, ze jednak ex jest jaki jest niecalkiem bez powodu....
a ja sobie dzis z kolezanka gadalam wlasnie o "tesciowej". i mimo, ze mam wiele powodow by byc jej wdzieczna. i naprawde dostalam od niej wiele serca. przede wszytskim przyjelam mnie do swojego domu (i na swoje utrzymanie) kiedy przybylam do ex do szwecji. czulam sie tam naprawde jak w domu. nigdy niczego mi nie wypomniala. kiedy wyszlo jak wyszlo z ex tez byla dla mnie wsparciem. czekala na wnuka a mnie traktowala jak corke.
jednak oststnio mialam spory problem z porozumieniem sie z nia. do niej nie dociera to, ze jej syn jest chory i w zwiazku z tym nieodpowiedzialny a czasem niebezpieczny.
poza tym jak zaczelam sobie analizowac jej opowiesci o tym jak go wychowywala to w sumie widze jakie bledy popelnila. i sama nie wiem jak ich uniknac w wychowaniu Fifka.
a mianowicie usilowala wynagrodzic swojemu jedynakowi brak ojca. wiele robila dla niego i za niego. a on im wiecej mial tym mniej to docenial. dbala by dom byl wysprztany i z obiadkiem. a od ex wymagala w sumie niewiele. a poniewaz do 14 roku zycia byl niejadkiem (teraz ma mega bebch i rozstepy na brzuchu
) to mu obierala jabluszko i dzielila na czastki by zjadl.ponadto uchodzilo mu plazem wszytsko co nawywijal. a jesli przynioslo to kase to sadze ze spotkalo sie wrecz z poklaskiem.
a jak patrze na oststnia sytuacje to sie w tym upewniam. bo tesciowa od poczatku wiedziala, ze ex cos kombinuje ze skarbowka. taki naprawde mega przekret na spora kase. i jakos nie widzialam by to krytykowala. a jak kase tak zdobyl to byla raczej wrecz szczesliwa. bo sama miala teraz probllemy z kasa a on jej wkoncu mogl oddac dlug i kupil od niej auto (wkoncu sie dowiedzialam co za lizmuzyne sprawil sobie ex


- takie krowiaste volvo kombi- straszny rzech- szczerze rzeklszy wolalabym za te kase dobry rower- przynajmniej bylaby pewnosc, ze wroce nim gdzie dojechalam 

) no i pewnie w ogole pozypal gorszem. a teraz jeszcze na prawo i lewo trabi, ze go wsadzic nie moga bo ma chora glowe.wiec ja bym na jej miejscu sie wstydzila za niego. a ona chodzi dziwnie zadowolona z jego sprytu i "zaradnosci". jak dla mnie dala sie kupic...
nie chcialabym tu wyjsc na jakas swieta, ale... od kiedy jest Filip na swiecie staram sie odbudowac w sobie wiele zasad, ktore zanikly w czasie zwiazku z ex. chce byc moralnym wzorem dla syna a nie tylko gderajaca teoretyczka.
i jakos zaczely mnie te przekrety ex obrzydzam bardzo.
zanim ex ta kase zdobyl to bardzo sie bal, ze go wsypie z ta spraw do skarbowki. a mnie poniekad tez w to wplatal (dlugo by tlumaczyc co i jak) to byl przez jakies 2 dni bardzo milusi. proponowal mi nawet konkretna kase lapowki za milczenie.
i wiesz co? powiedzialam mu zeby sobie ta kase wsadzil gdzies. bo jesli pojde do skarowki to tylko sie bronic. a jego w nic wkopywac nie zamierzam. a brudzic sobie rak jego kasa tez nie planuje. i nie chce miec do czynienia z jego interesami. bo mam zbyt wiele do stracenia jako jedyny odpowiedzialny rodzic Fifka.
wsypal go ktos inny, ale kase zdazyl wyskubac. i milusi przestal byc. a mamusie swoja tym chyba niezle udobruchal...
wiec tak ogolnie mysle, ze jednak ex jest jaki jest niecalkiem bez powodu....
ale oczywiscie jestem jeszcze w dwupaku :-) i nic sie nie zapowiada,zaraz ide po moje wyniki i z mama na spacerek i corce sprawic prezent,chce jakas podusie bo chce spac z babcia jak pojde do szpitala bo ona tak bedzie tesknic.i wiecie co ja tan na dobra sprawe wracajac do wczorajszego tematu to nie bede miala czasu na zadnego faceta
,wiec jak widzisz ludzie nie raz maja wplywa na to co sie dzieje albo jak my i nie,wiec zostawie to bez komentarza.
juz mu spadla goraczka do 37,1 wiec juz sie nie stresuje, ale chyba sama sobie wykrakalam ta temperaturke
Jutro ile do Leclerca, beda ladne czapeczki polarkowe za 12 zl
moj brat??
z ta mysla Was zostawiam na noc ;-) Dobranoc