A ja bym chciała urodzić 4-go sierpnia, jakoś mi ta data bardzo pasuje i kilka razy już mi się śniło, że właśnie wtedy urodziłam

A tak na poważnie, to z tendencją panującą w mojej rodzinie do wcześniejszych porodów, myślę, że do 10-go sierpnia powinnam się wyrobić. Na razie nie panikuję, wmawiam sobie cały czas, że wszystko jest i będzie oki, zakupy też jakoś damy radę zrobić na czas. Jedyne co trochę spędza mi sen z oczu, to rejestracja dziecka w USC z uwagi na to, ze nie jesteśmy z P. małżeństwem. Prawdopodonie będziemy musieli przed porodem jechać do urzędu czy notariusza, żeby mieć glejt o uznaniu dziecka przez ojca, bo potem, jak już sie dzidzia wykluje, nie będzie raczej czasu, żeby latać po urzędach i czekać godzinami w kolejce (zwłaszcza ja z przeciekającycmi cyckami

, że już nie wspomnę o tym, że będę musiała dziecko z kimś zostawić

). Ale to w lipcu dopiero będziemy załatwiać.
Właśnie oglądam (jednym okiem) Rozmowy z toku na TVN. Mówią o zapłodnieniu in-vitro. Boshe, niektórzy to chyba w średniowieczu żyją :

Jak macie możliwość, to sobie obejrzyjcie. Zgroza!!! (teksty typu: "dziecko z probówki to produkt technologiczny" albo "dziecko z probówki to zachcianka kobiet, które nie w porę zdecydowaly się na macierzyństwo i chcą zaspokoić swoje ego"

)....