reklama

Sierpień 2007 - wątek ogólny

Dzieki Natalka! Tylko mam straszną ochotę na coś słodkiego, a nawet herbaty nie słodzę, uch..jak ja to zniosę, mam wrażenie że humor miałabym lepszy gdymym sobie coś podjadła, ale kiszka, nie mogę..buuu
A pusto tu bardzo...?? Gdzie wszystkie?
 
reklama
NAUR wal śmiało:-) Mam 30 lat ale dostałam porządnego kopa od życia. Ja już nauczyłam sie pokory wobec życia. I nie znienawidzę Słońca za to, że grzeje a mi za gorąco - dla mnie to infantylne.
Skończyłam studia, miałam 3 prace, zarabiałam ok 3000zł - miałam wszystko:-) Nagle dopadła mnie choroba............. wypadłam z obiegu życia. Od 3 lat siedze w domu na rencie. Dostaje 500zł....Na kogo mam być zła??????????? Na Boga???????????? Teraz okazuje się, że moja córcia ma być może coś nie tak z serduszkiem.Na kogo mam być zła????????? Na Boga??????????
Trzeba godnie znosić cierpienie - ja się juz tego nauczyłam Inaczej byłabym w wariatkowie.....
Nie zawsze LOS układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
Praktyki miałam w hospicjum dla dzieci na onkologii... Resztę dośpiewajcie sobie same. Tam nauczyłam się doceniać to co mam:tak:
 
Hihi:-)Dziewczynki nie kupujcie koszul do karmienia z pęknięciami na cycyszki - cycuszki same przez nie wyglądają:-)Na pewno nie nadają sie do szpitala:-D Ja właśnie taką dostałam. Tylko mężowi sie podoba:zawstydzona/y:
 
Pewnie, że trzeba się cieszyć z tego co sie ma bo zawsze mogłoby być gorzej, ale już taka natura ludzka, że trzeba sobie ponarzekać. A kobiety w ciąży to w ogóle już tak mają. Jedne znoszą coś lepiej inne gorzej, a po to są takie fora jak te, żeby sie wygadać i sobie ulżyć. Zawsze to raźniej gdy się wie, że nie tobie jednej coś tam dolega. Ja na początku jak mi lekarka powiedziała, że jest duża szansa na poronienie to byłam załamana ale to właśnie dziewczyny z forum podtrzymały mnie na duchu i teraz jestem pełna optymizmu, zwłaszcza że już coraz bliżej do końca.
 
Naur super ze juz u Julki lepiej,jak dziecko jest chore to wiadomo ze nie ma lekko.
a z tymi słodyczami to cóż...wiem ze nie ma zadnego pocieszenia,bo sama po sobie wiem jak przepadam za slodkim i jak jest ciezko jak czegos nie mozna zjeść,ale oprócz tego ze nie jedzac nic slodkiego bedzie lepiej dla Ciebie i dziecka co jest najwazniejsze, to jeszcze jest fakt ze tłuszczyk Ci sie nie bedzie tak odkładał:-)wiem ze to moze marne pocieszenie w porownaniu z rosnacym apetytem,ale nie wiem jak mozna inaczej pocieszyc:confused:w kazdym badz razie do badania juz nie zostało Ci daleko i niedlugo wszystko bedziesz wiedziala,a my bedziemy trzymac kciuki.

u mnie dzis rano grzmialo i poowietrze bylo duzo lepsze,ale teraz znowu sie dusznawo robi,nie to slonce i ten gorąc jest najgorzy ale wlasnie ta duchota,juz nie wiem jak mam sie ubierac,nie mam tyle ciuchow w ktore bym sie teraz zmiescila:-(
 
Też myśle ze nalezy cieszyć sie z życia wiadomo są trudne momenty kazdy z nas je
miał i trzeba myśleć pozytwywnie i tyle! Ale jak wiaomo kazda kobieta jest inna i innaczej znosi ciąze i jej dolegliwości a to forum jest poprostu zeby tez się wygadac czasem poużalać by było nam lżej na serduchach!
 
Oczywiście!!!!!!!!!!! Kazdy ma inne spojrzenie na świat. Tylko nie trzeba wszystkiego brać do siebie. Ja bym wolała, żebyśmy pisały np jak wyobrażamy sobie pierwsze Boże Narodzenie z maluszkami, co kupimy im na Gwiazdkę itp:-)
Same dobrze wiecie,że wybieramy towarzystwo osób uśmiechnietych, optymistycznych, unikamy narzekających. Ja nie potrafię sie cieszyć z tego, że komuś też jest źle. Wolę czytać dobre wieści:tak:
 
reklama
Witam dziewczynki. U nas dalej duchota, więc siedzę sobie w domku i kończę pracę. Też na początku myślałam, żeby bronić się we wrześniu ale zdecydowałam się na czerwiec. Jakoś to będzie.
Naur dobrze że z Julką już lepiej, byłam dziś w ośrodku po recepty i tyle dzieciątek chorych, że aż żal patrzeć. Dwójkę aż wysłali do szpitala.
Sylwia pewnie że trzeba doceniać każdy dzień i to co nas spotyka dobrego, ale kiedy jest nam źle lepiej chyba się wyżalić niż dusić to w sobie. Bo można wkońcu zwariować. Jakby tylko taka była recepta na szczęście - myśleć optymistycznie - to po co psychologowie na świecie.
Ja dziś na 17 lecę do gina. Zobaczę moją córcię. Ciekawe czy się obróciła, bo ostatnio była pośladkowo. A teraz lecę się szykować. Zajrzę wieczorkiem.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry