Witam, ja też bym może dzisiaj odżyła , ale niestety.Mieliśmy miec gości , ale odwołali wizytę , a ja głupia wczoraj do bardzo późna w nocy robiłam sernik na zimno , sprzątałam. Cieszyłam się na tą wizytę , dzisiaj jest mi przykro , bo narobiłam się jak osioł nawet wypastowałam wszystkie podłogi ,a dzisiaj koło południa czyli pare godzin przed umówiona wizytą zadzwonili , że nie przyjdą. Byłam na rynku, nie patrząc za bardzo na to , że z dzieckiem we wózku i w upał. Weronika dała mi dzisiaj tak w kośc , ze mam po prostu dosyc , miała dzień wymuszania wszystkiego płaczem i wszystko na nie. Piotrek cały dzień spał , bo pracował cały tydzień na noce , więc wstał o 19. Weronika całe to wysprzątane mieszkanie w 10 minut doprowadziła do stanu sprzed sprzątania, więc szlak mnie trafił na miejscu. Nie wiem czy to hormony czy przemęczenie , ale chce mi się dzisiaj po prostu płakac.
dobra nie zanudzam.