Cześć dziewczyny

. Ja tu nowa, ale baaardzo mi się podoba

.
Ja też mam termin na sierpień ( 26.08.09),ale wiadomo +/- 2 tyg. Jestem w 11 tyg. Brzuszek delikatnie widać. Ogólnie czuję się fantastycznie( tfu..tfu...tfu;-) ), mdłości miałam tydzień temu, dwa razy oglądałąm dno miski, ale jakoś przeszło i teraz jest super. Trochę się tylko martwię...na szczeście wizyta już w tą środę(ufffffff...). Na usg w 8 tyg widziałam fasolkę i jej serulko-cuuuuuudo. Ale dlaczego się denerwuję???? Ano powody są. Jestem z tych co mają duuużże kłopoty hormonalne. Żeby miesiączkować lekarz przepisywał mi antykoncepcje, ale ja w końcu sie wkurzyłam i odstawiłam ten syf w wakacje. od lipca @ nie było. Aż tu nagle 13 listopada..@ i to taka książkowa

. Mówię do mjego męża: to co działamy??? Byłąm przekonana, że z takimi problemami hormonalnymi to sie nie uda i na pewno będę musiała brać hormony by w ogóle zajść. Robiłąm co chwile testy owulacyjne, a potem ciążowe...no i wyszło

!!!delikatna kreseczka była.Huraa. Zrobiłam z 10 testów-hihihihi. Mąż łapał się za głowe bo troche to kosztuje...ale cóż

.Pobiegłąm do lekarza. Beta wyszłą 38 a za 11 dni już 6765. Potem to usg na którym zobaczyłąm ,że faktycznie cosik tam we mnie jest. No i teraz te obawy, czy na pewno moje hormony utrzymają tę ciążę???boję sie...Myśle pozytywnie bo trzeba

, ale gdzieś z tyłu głowy martwię się, żeby nic się nie wydarzyło złego...Jestem na L4 bo pracuję z dziećmi ( jestem psychologiem w przedszkolu), a wiadomo,że dzieciaki to chodzące infekcje

. Lepiej dmuchać na zimne... Ale dobrze mi tak w domu...A mój psiak przeszczęśliwy,że jego ukochana pani w domku
POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE
PS. Na zimową depresję, smutki i przygnębiający chłodek za oknem mam super sposób. Kupuję sobie żonkile, hiacynty. Wiosna w domu-super!