Ja miałam bóle krzyżowe,ale u mnie ani rozwarcie nie chciało postepowac ani mały wyjśc nie chciał.Nawet oksytocyna nic nie pomagała ,skórcze mi już odchodziły ja już cała w nerwach się ubierałam chcąć wyjśc ze szpitala ,a połozna do mnie a pani gdzie a ja ,że wychodze pizzy mi się chce (bo przed porodem 2 dni nic nie jadłam tylko czysciło mnie i piłam wodę).To pozwoliła mi zamówić ,zrobiła nam kawę do tego 9ja nie piłam bo nie byłam w stanie mi dała głupiego jasia ,żebym jej cyrków nie robiła więcej ,bo już zaczęłam gadać ,że jak zaraz nie urodzę to przez okno na główke skaczę).Ale jasio nie pomógł nic w sensie takim ,ze ból nadal było czuć tylko ruszyć się z fotela nie mogłam bo nogi z waty.