majaam
majaam
Witajcie Brzuchatki
Mam nadzeję, że poprzedni tydzień minął bez żadnych przykrych niespodzianek.:-)
Ja po "wakacjach"
na patologii późnej ciąży
.Po wizycie wszystko ok, a po pólnocy chwycił mnie ból w okolicach nerki, męczyłam sie do ok 4 i wzęłam apap, popilam, a wtedy

dopiero się zaczęło. Zamiast pogotowia wezwałam taksówkę, bo myślałam, że na ostrym dadzą mi jakiś lek i wyślą do domu. A oni komplet badań ciążowych, ktg i na patologię
, nawet nie wiedziałam, co podpisuję, a jakby chcieli wycinać nerkę na żywca, to bym nie miała nic przeciwko.
Przeciwbólową kroplówkę dostałam dopiero po obchodzie( trzeba było wezwać pogotowie), nie pomogła, dopiero drga z czymś innym. W nocy powtórka zrozrywki
, nie wspomnę o rzyganiu
. Jak zaczęło przechodzić, to dostawałam kota z bezczynności i od duchoty.
W sobotę dostałam jakąś kroplówkę na rozluźnienie i oczyszczenie

=wstrząs anafilaktyczny, mie byłam w stanie słuchać lekarza i oddychać spokojnie, dopiero po zastrzyku zaczęło się uspokajać. Położna siedziała przy łóżku i pilnowała tętna.
Jednak wczoraj na obchdzie zapytałam, czy do domu, ginka się usmiechnęła i wzięła mnie na badania.
Z Młodym wszystko ok, ja cierpiałam, a on szalał. Tętno miał wzorcowe 140, mierzone 9 razy na dobę, po wstrząsie jeszcze częsciej.
Ja spuchnięta jak słonica (nogi), przybrałam tam 5, 400
.
Najwazniejsze, że w domu i Młody zdrowy.
Mam nadzeję, że poprzedni tydzień minął bez żadnych przykrych niespodzianek.:-)
Ja po "wakacjach"
na patologii późnej ciąży
.Po wizycie wszystko ok, a po pólnocy chwycił mnie ból w okolicach nerki, męczyłam sie do ok 4 i wzęłam apap, popilam, a wtedy

dopiero się zaczęło. Zamiast pogotowia wezwałam taksówkę, bo myślałam, że na ostrym dadzą mi jakiś lek i wyślą do domu. A oni komplet badań ciążowych, ktg i na patologię
, nawet nie wiedziałam, co podpisuję, a jakby chcieli wycinać nerkę na żywca, to bym nie miała nic przeciwko.Przeciwbólową kroplówkę dostałam dopiero po obchodzie( trzeba było wezwać pogotowie), nie pomogła, dopiero drga z czymś innym. W nocy powtórka zrozrywki
, nie wspomnę o rzyganiu
. Jak zaczęło przechodzić, to dostawałam kota z bezczynności i od duchoty.W sobotę dostałam jakąś kroplówkę na rozluźnienie i oczyszczenie


=wstrząs anafilaktyczny, mie byłam w stanie słuchać lekarza i oddychać spokojnie, dopiero po zastrzyku zaczęło się uspokajać. Położna siedziała przy łóżku i pilnowała tętna.Jednak wczoraj na obchdzie zapytałam, czy do domu, ginka się usmiechnęła i wzięła mnie na badania.
Z Młodym wszystko ok, ja cierpiałam, a on szalał. Tętno miał wzorcowe 140, mierzone 9 razy na dobę, po wstrząsie jeszcze częsciej.
Ja spuchnięta jak słonica (nogi), przybrałam tam 5, 400
.Najwazniejsze, że w domu i Młody zdrowy.



i nie wiadomo jak się nią załatwiłam.Dostałam furagin, no-spę i sorbifer (żelazo)